Życie jak z bajki!

Kiedy jesteśmy małymi dziewczynkami, marzymy o tym, choćby jedynie przez chwilę, aby zostać księżniczkami.
Rzecz jasna, to nie jest jedyne nasze marzenie…ale….Pragniemy wieść życie iście po królewsku…Niestety, to jest akurat jedno z tych marzeń, które rzadko kiedy spełnia się dosłownie. Ostatnio jedna z moich znajomych, poruszyła temat spełniających się marzeń. Dlatego teraz, z całą stanowczością mogę stwierdzić, że i moje marzenie się samoistnie spełnia….codziennie popołudniu! Po stresującym dniu w pracy, kiedy przekraczam próg domu, moje życie z godziny na godzinę, z minuty na minutę zmienia się w bajkę. Jaką bajkę, zapewne się zastanawiacie??? Potrzymam Was jeszcze przez chwilkę w niepewności…. W ciągu dnia, już od samego jego początku, czuje poddenerwowanie. Nawet, jeśli wcześniej się przygotuje do pełnienia swoich obowiązków, sytuacja jaką zastaje na miejscu, zupełnie mnie wybija z rytmu. A ponieważ to, czym obecnie się zajmuje jest diametralnie inne od tego, w czym mam już jakieś doświadczenie, to stres jest silniejszy. Zwłaszcza, że czuje się obserwowana i na dodatek nie znam dnia i godziny kiedy ta praca dobiegnie końca?! Tak czy owak, biorąc również pod uwagę fakt, że lubię robić wszystko najlepiej jak umiem, to czuje ogromną presje. I tak, mój organizm, do czasu zakończenia pracy, jest w ciągłym stanie gotowości bojowej. A kiedy ta gotowość mija, pierwszym objawem rozluźnienia jest nieustający uśmiech na twarzy, w drodze powrotnej do domu. W mojej głowie, pojawia się tyyyyle planów na resztę dnia, że jak tak na spokojnie o tym teraz myślę, to doba nie ma tyle godzin aby wykonać cały ten zestaw?!

W rzeczywistości sił mi wystarcza jedynie na zjedzenie obiadu, rozmowę z mamą przy kawie i wymianę paru zdań z osobą, która akurat w tym momencie do mnie napisze. Potem sytuacja wygląda mniej więcej tak….
Odkładam laptopa dopijając resztę kawy. Odczuwam dyskomfort związany z siedzeniem, dlatego zalegam na kanapie.
Poduszka mnie drażni, więc zrzucam ją z kanapy na dywan. Leżę tak sztywno niczym kłoda, po czym dochodzę do wniosku, że tak się nie da leżeć?! Wstaje, przechadzam się po mieszkaniu, zaglądam do lodówki. Wyglądam przez okno oceniając pogodę na ewentualny spacer, po czym wracam na kanapę. Wzdycham zerkając na pilota tv. Po paru minutach wewnętrznej dyskusji z samą sobą, włączam telewizor. Jak zwykle totalnie nie ma nic do oglądania 😛

sleeping-690429_640
Własnego odbiornika nie posiadam, zatem korzystam z nieobecności ojca. Ku własnej zgubie…Najczęściej, po przejrzeniu niezwykle pasjonującej i totalnie odmóżdżającej oferty programowej, zatrzymuje się na kanale bajkowym 😀 Gdzieś wpół do smerfa, tudzież innego równie osobliwego stworka tracę kontakt ze światem!
I tak rozpoczyna się moja bajka, bajka o Śpiącej Królewnie… I tak codziennie….do zaje…..wieczora. A kiedy nareszcie uda mi się wyskoczyć z tej bajki, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wsunąć  się w piżamę i dokończyć te bajkę we własnym łóżku. Niestety jak do tej pory, moja bajka zatrzymała się na etapie snu i za cholerę, żaden książę na białym tudzież czarnym (nie jestem rasistką :P) rumaku, nie staje u mych drzwi z gotowym do lizania pycholem…choćby glonojad jakiś???? Ale nieeeeeee…śpię jak ten narkoleptyk….totalnie bezsensu, gdyż codziennie rano, zupełne przebudzenie zajmuje mi około godziny :/ Hmmmm…do dupy z taką bajką!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.