Zgred zgredowi nierówny!

Generalnie…jakby tak usiąść spokojnie, zamknąć oczy, pobudzając wyobraźnię, to można by stworzyć całkiem pokaźną listę sposobów na to, jak się rozprawić z upierdliwymi zgredami w naszym życiu… Większość z tych metod, zapewne byłaby dalece niehumanitarna, ale czy to czym raczą nas owe zgredy można nazwać ludzkim?! Bynajmniej….

Zacznijmy zatem od identyfikacji owego osobnika. W mojej nader rozwiniętej wyobraźni jawi się taki oto opis…
Istota na pozór człekokształtna, z szerokim zadem, gdyż to co nie mieści się jej w głowie ma, kolokwialnie rzecz ujmując w dupie! Ponadto, wykazuje ogromną alergię na wszelkie innowacje, indywidualne decyzje, zachowania odmienne od jej własnego oraz przejawy kreatywności. Jej prawda jest prawdą jedynie słuszną. Stopień zgryźliwości zgreda, wzrasta szalenie wraz z wiekiem i postępującymi schorzeniami. Wścibia nos w nie swoje sprawy, poucza, poprawia…czyli krótko mówiąc ZGREDZI.

Uffff….nazewnictwo i ogólną charakterystykę mamy za sobą. Przejdźmy zatem do rytualnych, upierdliwie powtarzalnych zachowań, aby po tej lekturze nie mieć już najmniejszych wątpliwości co do tego, kto jest zgredem, a kto jedynie marudą.
Zapewne każdy z Was ma swoją listę, ale ja oprę się w jej tworzeniu na tym, czego osobiście doświadczam:

  • wpychanie nosa w nie swoje sprawy
  • komentowanie wszystkiego z czym się ktokolwiek zmaga
  • wciskanie „złotych rad”
  • złośliwe uwagi pod kątem wyglądu, wychowywania dzieci, sprzątania, gotowania lub prania
  • czepianie się dosłownie wszystkiego i wszystkich
  • głębokie niczym krater przekonanie o swojej nieomylności i byciu niezastąpionym
  • zarządzenie czasem innych
  • wydawanie poleceń bez względu na to czy nękany osobnik ma czas, czy też jest zajęty
  • permanentny brak lub znacznie okrojony w słowa „proszę”, „przepraszam” i „dziękuje” słownik

I mogłabym tak w nieskończoność, tylko po co???

Co zatem począć z takim delikwentem? Ponacinać i posypać solą? A może zamknąć w piecu na trzy zdrowaśki? Egzorcyzmy, prośby, groźby???? To na nic…nie z takiego typu przypadkiem mamy do czynienia?!
Jak zatem przetrwać, jeśli dany zgred jest członkiem naszej rodziny?

joy-717374_1280
Mieszkając z kimś takim pod jednym dachem, można przetestować ogromny wachlarz możliwości. Niestety, nawet będąc z natury uzbrojonym w mega naboje cierpliwości i tak pewnego dnia zaczniemy strzelać ślepakami. „Po dobroci” działa słabo i sprawia, że nasz prywatny zgred rośnie w siłę. Po złości? Sami wpadamy w zaklęty krąg złośliwości, a wtedy przytykom i wrednym zachowaniom z obu stron nie ma końca. To co robić?! Ja testuje dwie metody, z różnym skutkiem, bo i zgredów mam dwóch. Przy czym jeden z nich odznacza się systematyczną częstotliwością, a drugi sezonowością w dobijaniu.  Po pierwsze, nie wdaje się w szczegóły, unikam dyskusji i ignoruje wszelkie zapędy skierowane do mnie. Staram się jak najczęściej izolować, wyłączać narząd słuchu…i mam nadzieję, że wkrótce również zwiększyć odległość. Sposób postępowania jednakże zależy od stopnia pokrewieństwa ze zgredem, różnicy wieku oraz poziomu intelektualnego jaki dany zgred posiada. Bo jak tu dyskutować i bronić własnych racji skoro nie ma z kim?

Robić swoje, nie pozwalać sobie wejść na głowę, jasno i dobitnie zaznaczać granicę, ale przede wszystkim nie poddawać się, NIGDY! To mówiłam do Was ja…Jarząbek 😛

 

 

1 thought on “Zgred zgredowi nierówny!

  1. Wariatka ! 😀 jarząbku Ty 😀 świetny wpis 😀 tzw.. „Sposób na zgreda” z powieści Magdaleny P. 😀 pt.. Tym samym co wcześniej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.