Wypijmy za błędy!

Za każdą decyzją, niczym złowieszcze cienie czają się jej konsekwencje. Zatem jakiego piwa nawarzysz, takie a nie inne wypijesz. Czasem to rozkosz dla podniebienia, a innym razem zwykłe siuśki. Niestety, takim oto prawem, rządzi się nasz Wszechmocny Wszechświat. Niby dobrze,są zasady, jest stabilizacja, ale czasem odbija nam się treścią żołądkową…Podjęłam w swoim życiu wiele decyzji. Za jedne jestem wdzięczna, a inne….ciągną się za mną niczym zmora. Najtrudniejszy do przełknięcia jest zazwyczaj fakt, że aby mieć świadomość tego, czy dana decyzja była dobra lub zła potrzeba czasu…duuużo czasu. Decyzje, decyzje…ciągle te decyzje! Albo podejmiemy je sami, albo ktoś podejmie je za nas. Zresztą brak decyzji to także jest decyzja….czy dobra? Nie mnie osądzać…

Od rana czułam jakiś dziwny niepokój. Moje ciało wyczuwało coś, o czym moja głowa nie miała pojęcia. Pomimo to, starałam się z całej siły sprawić, aby ten dzień, już od samego poranka był taki, jak ja chcę, jak ja zdecyduje. Nie dałam się zwariować nawet wtedy, kiedy autobus utknął w korku, a na horyzoncie zwiewał mi kolejny, na który próbowałam zdążyć. Miałam do wyboru tramwaj, albo autobus. Wybrałam to drugie i w konsekwencji utknęłam. Utknęłam też we własnym życiu. Ale tylko troszeczkę….

Stojąc na przystanku, tyłem do całego łańcucha warkoczących samochodów, a przodem do wschodzącego słonka, czułam ogromną radość. Energia mnie wypełniała i roznosiła. W uszach słuchawki, w nich muzyka. Podrygiwałam w jej rytm, nie mogąc tego powstrzymać. Nigdy nie myślałam, że to jaka jestem, będzie budziło czyjąś niechęć do mnie. Niestety wyczuwam coś niepokojącego…z całych sił staram się o tym nie myśleć, robić swoje i być wdzięczną za to co mam. Trudno być przyjacielem dla kogoś, kto traktuje Cie jak wroga, jak zagrożenie. Moja obecność tu i teraz to moja świadoma decyzja, lecz na szczęście moje życie od niej nie zależy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.