Wdzięczność, Tajemniczy Ogród!

Co to takiego jest ta wdzięczność? Czy naprawdę wiemy, jak to jest być wdzięcznym i co się wtedy odczuwa? Kiedy i za co powinniśmy być wdzięczni? A może ta cała wdzięczność to zwykła strata czasu??? Do dnia poprzedzającego ów wpis byłam przekonana, że doskonale rozumiem całe to pojęcie wdzięczności. Niestety, analizując pewne wydarzenia w moim prywatnym życiu oraz obserwując życie znajomych doszłam do wniosku, że błądziłam. Błądziłam niczym dziecko we mgle. Niby coś mi tam dzwoniło, ale w którym kościele i jaki dzwon nie miałam pojęcia. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż uczucie wdzięczności oraz magia z nim związana są mi doskonale znane. Wiedza ta, została wyparta z mojej świadomości. Jakby tego było mało, przekonania innych kultywujących w błędny sposób tę wdzięczność, wprowadziły w moje życie zamieszanie. Po pierwsze, pisałam o niej tylko od czasu do czasu z obawy, że moje nie raz filozoficzne wpisy na Grupie Wdzięczności, przygaszą zapał do pisania innych członków. Szkoda tylko, że przechodząc ze skrajności w skrajność, nie przeniosłam tego pisania chociażby do zeszytu?! Po drugie, byłam wdzięczna po zakończonym dniu, zamiast w momencie jego rozpoczynania się. Mówienie dziękuje w przypadkowych sytuacjach, w podzięce za prezent, otwarcie drzwi, dziękowanie za pomoc jest jak najbardziej wskazane, nie jest jednak drogą do bycia w pełni wdzięczną. To bardziej sprawia, ze czujemy się zobowiązani, a nie wdzięczni…nie o to nam jednak chodzi, prawda? I mogłabym tak w nieskończoność wymieniać własne błędy oraz błędy cudze…tylko po co??? Do brzegu zatem…(Aniu G, ależ ja uwielbiam to powiedzonko ;))

Jak mi się wydawało byłam niezwykle wdzięczną istotą, a mimo to nie przyciągałam niczego dobrego…wręcz przeciwnie. W pewnym momencie to, co już miałam zniknęło, a moja sytuacja finansowa przyjęła pozycję klęczącej pokutnicy. Co jest grane???? Kompletnie tego nie rozumiałam!Rozpoczęłam poszukiwania odpowiedzi na to nurtujące mnie zagadnienie. Chciałam się dowiedzieć co robię nie tak? I kiedy tak rozmyślałam idąc pewnego dnia pasażem jednego z gdańskich hipermarketów, na jednaj z wystaw, zobaczyłam książkę Rhondy Byrne pt. „MAGIA”. Minęłam ją spokojnie podążając w stronę wyjścia. Po chwili dreptałam w stronę przystanku tramwajowego z jednym z egzemplarzy owej MAGII…
Pierwsze rozdziały były niczym OLŚNIENIE…Czytałam o rzeczach mi znanych, w sposób jaki chyba nie do końca pojmowałam. Eureka! Nareszcie moje zmysły były gotowe na przyjęcie sedna tego, czym jest wdzięczność, łącząc je z pewnym wydarzeniem z mojej przeszłości. Wtedy właśnie, nie znając jeszcze owego pojęcia, wykorzystałam jego siłę do zdobycia tego, czego chciałam. A gdy już to osiągnęłam, stałam w szoku nie mogąc pojąć jak to się w ogóle stało??? Do tej pory wspominam tę sytuację i przypominam sobie o mianie :czarownicy” jakim mnie nazwały koleżanki, wtajemniczone w całość procederu. Historia, którą im codziennie opowiadałam, odczuwając przy tym ogromną wdzięczność, jak gdyby to o czym mówię już się wydarzyło sprawiły, że „SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM”
Wdzięczność działa, trzeba jedynie uwierzyć w jej siłę, być systematycznym i z rozwagą wypowiadać słowa:
JESTEM WDZIĘCZNY/WDZIĘCZNA…”i „DZIĘKUJĘ”. W chwili, gdy z uważnością będziemy wypowiadać te wyrażenia, poczujemy wdzięczność. A z kolei odczuwając wdzięczność zaczynamy przyciągać do naszego życia więcej i więcej dobrego.
Podsumowując te wszystkie zgromadzone informacje, zamierzam na nowo kultywować WDZIĘCZNOŚĆ, lecz tym razem PRAWIDŁOWO! Do czego i Was serdecznie zachęcam….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.