Uśmiechnięta kobieta, to racjonalna dieta!

 

Stało się! W ramach transformacji mojego jestestwa, postanowiłam po raz kolejny zresztą, stoczyć boje o ciało moje. Tym razem nie zamierzam się katować na siłowni i jeszcze za to płacić?! Nie będę przeżywać stresu na aerobiku, jodze czy też innych wygibasach! Już na samym początku sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się sroga mina, wskazująca na ogromne skupienie, wręcz nadludzki wysiłek, aby oprócz potu, nie wymknęło się ze mnie coś jeszcze, cichaczem…albo i nie? I szlag trafia wtenczas wszelakie karnety, bo ze wstydu człek już więcej nie postawi stopy w owym przybytku. Z bieganiem też mi nie po drodze. Za oknem śnieg, lód i piź…wieje. Poza tym przy moich gabarytach, jeden biustonosz sportowy to stanowczo za mało. Chrzanie to!Cóż zatem począć aby schudnąć? Tak po ludzki, w taki bardziej humanitarny sposób? Kilka godzin później, w gąszczu internetowych porad, wynalazłam 12 przykazań, które bez najmniejszego zająknięcia, zamierzam przestrzegać i powtarzać niczym mantrę. A przy okazji poćwiczę również pamięć, ot tak rzutem na taśmę 😉

1. PRZESTAŃ LICZYĆ KALORIE!
Po pierwsze nikt ich nigdy nie widział. Po drugie, nie po to zaklinałam się skończywszy szkołę, że matematykiem nie zostanę, żeby teraz bawić się codziennie cyferkami. I po trzecie, ważniejsza od liczby kalorii jest jakość spożywanych produktów. Nie słyszałam o nikim kto by utył od tony sałaty, za to po hamburgerach a i owszem 😛

2. TRZYMAJ SIĘ DIETY WARZYWNEJ, UNIKAJ CHLEBA (CHYBA, ŻE GO SAMA UPIECZESZ?)
I SŁODYCZY!

Dam rade, herbatę już słodzę miodem, a kawałek ciacha do kawusi, z łyżeczką cukru się nie liczy 😛 Co do reszty…są dni, kiedy czuje się jak zając.

3. JEDZ CO CHCESZ I KIEDY CHCESZ!
Oczywiście w granicach rozsądku, myślę, że kawał świniaka o północy, to nie byłby najlepszy pomysł. Za to od czasu do czasu, w ciągu dnia coś, na co akurat mam ochotę, czemu nie? W końcu nie samą trawą zając żyje, czasem skubnie marchewy 😉 Nie chcę zostać sfrustrowaną niewiastą, uwięzioną w worku kości?!


4. STOSUJ ZASADĘ CO DRUGIEGO KĘSA!
Cóż to takiego? W najbliższym czasie wypróbuje, gdy znów napadnie mnie żarłoczność pomroczna. Otóż każdego kęsa, popije łykiem wody! Szybciej poczuje się syta, no i w lodówce zostanie coś więcej niż tylko światło.

5. ROZPOCZNIJ DZIEŃ OD BIAŁKA!
Hmmm, nie zdradzę Wam co mi przyszło do głowy…koktajl bananowy i kawa z mlekiem. Dam radę!

6. SPACERUJ PRZEZ 5 MINUT CO 2 GODZINY!
Biorąc pod uwagę moją obecną kondycję, taka dawka sportu jest przeze mnie w pełni akceptowalna. No dobrze, żartowałam. Codziennie spacer brzmi znacznie lepiej, chociaż na wszelki wypadek zapamiętam te proporcje 😉
Pobudzę krążenie no i nic mi nie zdrętwieje 😛

7. JEDZ NA MAŁYCH TALERZYKACH LUB W MAŁYCH MISECZKACH ZA TO CZĘŚCIEJ!
No tak, jak dopadnę czegoś, co będzie w opakowaniu, to z pewnością połknę całość nie widząc dna. Rozsądnie będzie to wyłożyć na talerzyk, koniecznie mały…zawsze mogę później dosypać 😀

8. REGUŁA 10 MINUT!
Pozwala łatwiej wyrobić i utrzymać zdrowe nawyki. Położę się 10 minut wcześniej spać niż zazwyczaj i wszelkie nowe aktywności ruchowe, będę rozpoczynać od 10 minut. Myślę, że nawet ja, istota z aseksualnym podejściem do sportu, ogarnie taką intensywność.

9. POSTAW NA ZDROWY EGOIZM!
Postaw na 1 miejscu siebie i swoje zdrowie, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Chora, niewyspana i przemęczona nikomu nie pomożesz! Buntuj sie przeciwko złym nawykom i dawaj dobry przykład. Uuuuu i tu mam lekki zgrzyt, lecz potraktuje to jako wyzwanie. Co, ja nie dam rady? Jaaaaa?

10. KORZYSTAJ Z KAŻDEGO PROMIENIA SŁOŃCA!
Wyjdź na spacer, wypij kawę na balkonie, przesuń biurko do okna. Badania wykazały, że światło słoneczne ma wpływ na naszą aktywność i jakoś snu. Przy okazji się opalę i nie będę wyglądać jak zombie 😉

11. DUŻO PIJ!
Myślę, że to da się zrobić 😉 Ale, ale…w jednym z artykułów wspomnieli, że najlepiej aby to były ciepłe napoje, takie jak herbata i ciepła woda. Najlepiej na 20 minut przed posiłkiem, gdyż wzmaga to metabolizm. Czy hot shotsa mogę zaliczyć do ciepłych napojów? No w końcu jest hot? Tak czy nie? 😛

12. CZĘSTO SIĘ UŚMIECHAJ I BĄDŹ DOBREJ MYŚLI! (bo po co być złej?)

Podobno śmiech to zdrowie. Dotlenia organizm, zwiększa odporność, rozładowuje stres, poprawia nastrój, dodaje energii, upiększa, wzbudza sympatię i uaktywnia mięśnie. Czy wiecie, że minuta śmiechu spala 12 kalorii ( no dobra, miałam ich nie liczyć, ale gdyby nawet?). Od dzisiaj będę szczerzyć zęby całymi dniami, o!

Mam nadzieję, że Was rozśmieszył nieco ten tekst? Na zdrowie zatem!