Taranem w nowy dzień!

Budząc się o poranku, nic nie wskazywało na to, że będzie to jakiś inny niż zwykle dzień. Ot trasa z domu na przystanek, z przystanku do pracy. Najpierw tramwaj, potem autobus, w obu sauna. Potem spacerek i zaczynam działania. Ale nieeee….

Od dwóch dni, męczę się potwornie z alergią na twarzy i z całych sił, próbuje nie zaorać sobie twarzy paznokciami. Kiedy całą swoją uwagę koncentrowałam na czymś kompletnie innym, nie zagrażającym zarówno mnie samej, ani społeczeństwu wokół, usłyszałam szorstki, zachrypnięty głos:

  • Czy posiada pani legitymację osoby niepełnosprawnej?!!! Półprzytomna od doznań związanych z twarzą i duchotą w autobusie, spojrzałam w górę. Nade mną, trzymając się niczym szympans jednego z drążków, zwisał nieogolony typ. Pech chciał, że zajęłam jedno z miejsc dla niepełnosprawnych, jeszcze w chwili, kiedy ów pojazd był niemalże pusty. Wraz z falą kolejnych pasażerów, wpłynął ów delikwent.
  • Rozumiem, że chciałby pan zająć owe miejsce, tak? – zapytałam najspokojniej jak umiałam patrząc mu w twarz.
  • Tak! – krzyknął. Kobieta siedząca obok mnie zapytała mężczyznę, czy jest niepełnosprawny, na co on odburknął:
  • A co, nie widać???? Otóż nie…jak dla mnie był jedynie zwykłym chamem, lecz na pierwszy rzut okiem nic poza ową przypadłością mu nie dolegało.

Zaskoczył mnie spokój jaki miałam w sobie w tej sytuacji. Natomiast kobieta, siedząca wcześniej obok mnie, a teraz „sąsiadka” tego terrorysty autobusowego, wdała się z nim w burzliwą dyskusję. Stałam tak nad nimi słuchając argumentacji i miałam ochotę parsknąć śmiechem. Na szczęście udało mi się powstrzymać. Wysiadając , dotknęłam ramienia kobiety i powiedziałam:

  • Mimo wszystko miłego dnia pani życzę! Kobieta uśmiechnęła się do mnie życzliwie, odpowiadając tym samym.

Stojąc na przystanku, poczułam kojący chłód na twarzy. Uśmiechnęłam się na myśl o tym, czego byłam świadkiem i błogości jakiej właśnie doznawałam. Wchodząc w drzwi szpitala, zobaczyłam uśmiechnięte twarze moich pacjentów.

  • Dzień dobry pani Magdo! 

Kurcze, ale czad! Tego mi tylko brakowało, aby dobrze rozpocząć dzień…potem już tylko było lepiej….
Kończąc moją poranną kawusię, pędzę na autobus…kto wie, o czym jutro Wam napiszę? Niby takie nic, a cieszy 😉 Miłego dnia!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.