Sposób na podwójną osiemnastkę i kaca giganta.

Po pierwsze, należy się urodzić w takim terminie, kiedy większość znajomych przebywa na płatnych wczasach, urlopach i innych wyjazdowych imprezach. Po drugie, trzeba z upartością maniaka opowiadać rodzicom, jak to Kowalski czy Nowak obchodzili hucznie swoje osiemnaste urodziny. Wspomnieć o wynajętych na te okoliczność lokalach i dodatkowo, niby przypadkiem o ich częstej nieobecności w domu. Wiem…brutalne, ale czego się nie robi w imię celów „wyższych”.

I tak, we właściwym terminie urodzin, zaprosiłam koleżanki, które były akurat na miejscu. Zebrałyśmy się w dyskotece, usadowiłyśmy się wygodnie w loży, sącząc pierwsze w żywocie winko całkiem legalnie. W okolicach trzeciej lampki,
kiedy wokół nas zgromadziła się dosyć liczna grupa ludzi, przysiadła się do nas koleżanka z mojego osiedla wraz ze znajomymi. Był wśród nich blondyn o ciemnych oczach. Reszta jego rysopisu, zatarła się w niebywały sposób w mojej pamięci. I tak szaleliśmy do wczesnych godzin porannych. W trakcie, uraczono mnie prezentem urodzinowym z procentem dzięki, któremu film mi się urwał kompletnie. W połowie drogi do domu, przestałam cokolwiek rejestrować w pamięci. Nie pamiętam jak dotarłam do mieszkania, droga do łóżka jest mi równie obca. W każdym razie, następnego dnia, obudziłam się z rozmazanym tuszem, w biustonoszu i rajstopach. Widok z pewnością uroczy…w głowie helikopter, a w ustach „Sahara”. Moje próby dojścia do siebie, przerwało pukanie do drzwi wejściowych.
Mama poinformowała mnie , że to do mnie. Założyłam w pospiechu szlafrok na te niecodzienną, jak dla mnie „piżamę” i podeszłam do drzwi.
Za nimi stała koleżanka z mojego osiedla i z zaskoczonym wyrazem twarzy zapytała:
– Ty jeszcze nie gotowa???
– Na co? – zapytałam, zupełnie nie mając pojęcia, o czym ta niewiasta prawi.
– No do Szczyrku jedziesz z nami, umówiłaś się wczoraj z moim kumplem – odpowiedziała zerkając na zegarek.
Zamurowało mnie….nie miałam absolutnie pojęcia, o czym ona mówiła.
Nie byłam spakowana, ubrana, prysznic przemilczę, a do tego czułam , że za chwile puszcze pawia. Odmówiłam rzecz jasna. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że niczego nie pamiętam, nawet owego kolegi. Zostaje w domu, a im życzę udanego weekendu. W niedziele popołudniu, pod moją klatką, pojawił się nie znany mi dotąd samochód. Jak się później okazało, będąc w szampańskim nastroju, umówiłam się również do kina na niedziele. Obiecałam sobie, że już nie tknę tego świństwa, nigdy w życiu?!Nim się obejrzałam, sierpień dobiegał końca, a termin kolejnej imprezy osiemnastkowej zbliżał się wielkimi krokami. Piętro osiedlowej dyskoteki było zarezerwowane, goście zaproszeni, obecność solenizantki obowiązkowa ! Zabawa była jedyna w swoim rodzaju. Miałam na te okazje dopasowaną sukienkę, z rozcięciem z tyłu. Aby ładnie się w niej prezentować, ograniczyłam tego dnia spożycie jakiejkolwiek większej ilości pokarmu. Możecie się domyślić, jakie były tego skutki?Jeden toast, drugi, enty i jedyne co mogę powiedzieć na temat tej imprezy to : dużo skakania, tańczenia, pielgrzymka z ogromną flachą, bodajże trzy litrową wina, do mieszkania koleżanki. Wróciłam do domu jedynie z flaszką, za to bez torebki, kwiatów oraz prezentów.
Dzięki Bogu, owego czasu miałam wielbiciela, który potulnie za mną nosił wszystkie moje rzeczy. Następnego dnia, wszystko to pojawiło się u mnie w mieszkaniu, zaraz po stanie zawałowym, jakiego omal nie dostałam, kiedy odkryłam brak torebki.
Zamiast obiecanego roweru górskiego z Niemiec, tatuś sprowadził mi męską kolarzówę, którą ukradziono mi trzy miesiące później z piwnicy.  Za to przeżycia jakich byłam uczestnikiem,  pozostały do dziś. Nikomu nie polecam kaca jakiego było mi dane doświadczyć na własnej skórze. Ciekawa jestem, jak Wy wspominacie to wielkie wejście w ŚWIAT DOROSŁYCH???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.