Siostrzana Sprawiedliwość ;)

received_10207325960245240Posiadanie rodzeństwa ma swoje plusy i minusy. Nie mieć smutno, ale jak się czasem widzi kłócące się rodzeństwa, utrudniającego chorej siostrze życie brata, to nie jeden człek marzy o byciu jedynakiem. Tak czy owak, w każdym przypadku, są blaski i cienie. Nie wiem jak to jest mieć rodziców, skupionych jedynie na mnie. Od kiedy pamiętam, zawsze jakiś wnerwiający brzdąc się obok mnie kręcił. Raz zgodnie się dzieliłyśmy zabawkami, innym razem miałyśmy ochotę się pozagryzać. Wiecznie ze sobą wojowałyśmy. Aż dziw, że nasza mama, przez nas nie osiwiała.
W naszym domu bywało różnie. Generalnie, jakby na to nie spojrzeć, cała odpowiedzialność za nasze wychowanie, spadła na mamę. Taty ciągle nie było, wiecznie w pracy. Nasza mama od zawsze marzyła o córeczkach. Chciała się nimi opiekować, tulić i ubierać jak laleczki, którymi swego czasu nawet byłyśmy. Pamiętam nasze pobudki do szkoły. Mama od świtu szykowała nam ubrania, robiła śniadanka i kanapki do szkoły. Najlepsze było później. Piętnasto minutowe, bezstresowe budzenie. Na wpół śpiocha czesanie, zakładanie rajstopek i reszty garderoby.
Zawsze biały kołnierzyk, tarcza na fartuszku i kokarda we włosach. Cud, miód i malina 😀
I tak sobie rosłyśmy, dwie księżniczki w oczach mamy, a tak naprawdę dwa łobuzy dla siebie. Nasze wspólne dzieciństwo obfitowało w lot przez szyby w drzwiach, piąchę w plecach, poduchę w twarzy, ale również skoki w gumę, przez skakankę, zabawy w chowanego, w dom i w szkołę.

Ja, jako starsza siostra, przecierałam większość szlaków. Ile mnie to pracy kosztowało, wie z pewnością każdy starszy brat czy siostra. Monotonne, stopniowe zdobywanie zaufania, przyzwyczajanie rodziców do wychodzenia ze znajomymi i negocjacje co do godziny powrotu.

I tu, za sprawą maminego poczucia sprawiedliwości, co dostawałam ja to i miała siostra. Osiągnięcie efektu bliźniaczek, pomimo dwu letniej różnicy wiekowej, nie było wbrew pozorom takie trudne. Okres komunizmu i jednakowe tkaniny w sklepach, ułatwiały tworzenie rzeszy bliźniaków. Ale wróćmy do przecierania szlaków…
Pamiętam, kiedy po raz pierwszy, postanowiłam wybrać się na dyskotekę z koleżankami.
Miałam piętnaście, może szesnaście lat. Moja mama, bez problemu się zgodziła, nawet kupiła mi nową bluzkę i dała pieniądze na wstęp. W międzyczasie, snuła opowieść o zagrożeniach, czyhających ze strony podchmielonych jegomości. Widząc rosnące przerażenie w moich oczach, z satysfakcją kontynuowała swą barwną opowieść. Na moje nieszczęście, moja wyobraźnia już od dziecka nie miała żadnych granic. W pewnym momencie zapytałam mamę:

– Czy gdybym jednak postanowiła zostać w domu, to mogę zachować bluzkę i pieniążki?

– Oczywiście córeczko, możesz je wydać na cokolwiek innego- z uśmiechem odpowiedziała mama.

Ona już wiedziała, że osiągnęła swój cel. Zostałam w domu. Rok lub dwa później już nie dałam się tak podejść i wyruszyłam w świat. I z kim rozpoczęłam jego penetracje? Z siostrą uczepioną mego łokcia?! Wyobraźcie sobie moją czarną rozpacz, kiedy po serii histerycznych zagrań mojej młodszej siostry mama oznajmiła:
– Pójdziesz, ale zabierz siostrę!
Nie mogłam w to uwierzyć. To mnie, kiedy byłam w wieku siostry, poddawano czarnowidztwu i zatrzymywano w domu….a Ona, tak po prostu wychodziła. Świat mi się rozpadał.

Oczyma wyobraźni, już widziałam naśmiewających się ze mnie znajomych. Nie pozostawiono mi wyboru, wyjść chciałam, wiec z zaciśniętymi zębami, wściekła na los ciągnęłam ze sobą młodszą siostrę. Na domiar złego, aby wyglądać ładniej, postanowiła zostawić okulary w domu.
Jezusie, prowadziłam na dyskotekę “kreta”, niech mnie ktoś zastrzeli?!
I tak, niczym pies przewodnik, doprowadziłam nas obie na miejsce.
Po drodze siostra raz po raz mówiła:
– Mów mi jak zobaczysz kogoś znajomego…chce wiedzieć komu mówię lub odpowiadam “cześć”.

Wewnątrz nie było lepiej. Stałam pod ścianą, z uczepioną mnie siostrą, a gdy ktoś mnie prosił do tańca siostra wolała:
– Gdzie idziesz, nie zostawiaj mnie ?! I poznaj tu człowieku kogoś interesującego….

Po latach, wspominamy te i inne historie śmiejąc się do rozpuku….tylko dlaczego nadal mam poczucie, że ta sprawiedliwość nie do końca była sprawiedliwa?????

5 thoughts on “Siostrzana Sprawiedliwość ;)

  1. Nic na to nie poradzimy…ja mam cztery młodsze siostry i taka niesprawiedliwość to było coś normalnego 🙂

  2. Madziu, ja zawsze chciałam mieć siostrę i zazdrościłam każdej koleżance, która ją miała. Chętnie wymieniłabym na siostrę mojego brata, który w ramach zajmowania się młodszą siostrą wdrażał mnie w tajniki działania gniazdek z prądem (na mnie), uczył zasad działania praw fizycznych (siostra, będziesz fruwać 😉 albo po prostu pokazywał mi, jak mam kamuflować siniaki i zadrapania po walce z nim o „własne życie”, by się rodzice nie dowiedzieli, jak bardzo się kochamy :)))))))))))))

  3. Nie miałam pojęcia, że Twój brat miał takie zapędy…bidula, trzeba było uciekać do nas, my z Siostrą zajęłybyśmy się z Nim 😛

  4. Były też czasem i dobre „momenty”, np. kiedy parę razy zabrał mnie ze sobą daleko w las za garaże, gdzie była słynna lina, zawieszona na ogromnym drzewie nad ogromnym rowem i „starsze” towarzystwo :))

  5. Jakbym widział siebie z moją siostrą 😉 Też różnica niecałe 2 lata. Też jednakowo ubierane, z tym że ona była brana za starszą, bo ja byłam niewyrośnięta 😉 A fakt, że ona dostawała wszystko 2 lata wcześniej niż ja do dziś uważam za ogromna niesprawiedliwość 😉 To chyba były takie czasy, kiedy sprawiedliwie znaczyło po równo 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.