Postanowienia Lenki!

Powoli kończymy obecny rok, a przed nami kolejny. Kolejny rok i kolejne postanowienia, których albo uda nam się dotrzymać, albo kompletnie o nich zapomnimy po to, by niczym koszmar senny, pojawiły nam się przed oczyma, tuż przed końcem kolejnego. Cóż zrobić, aby kolejne z naszych obietnic, nie zostały li tylko pustymi frazesami? Jak dotrzymać złożonej sobie deklaracji, by w podsumowaniu końcowym, wypaść we własnych oczach pozytywnie?

A co by było gdyby mi się udało? Jak bym się czuła odkrywając, że mam te upragnione paręnaście kilo mniej, swobodnie porozumiewam się angielskim i włoskim, a na dodatek trzymam w dłoniach wymarzoną, własnoręcznie napisaną książkę? Mmmmmm… i tu zmrużam oczy, zatracając się w marzeniach. Tylko dlaczego owe marzenia, nadal pozostają w swojej cieplutkiej strefie obietnic… z poprzednich lat? Z niedowierzaniem zerkam na kalendarz.

Oooooo…. mam tego dość! Po raz kolejny wywiązałam się z obietnicy danej komuś innemu, a siebie ustawiłam w kolejce do spełnienia, na samym szarym końcu ?! Czas się nareszcie ogarnąć i nadrobić te zaległości, które od dłuższego czasu leżą mi na sumieniu. I tak, dokładnie wczoraj, stałam się szczęśliwą posiadaczką fiszek do włoskiego. Pierwsza lekcja za mną. Niestety czasu mi braknie, aby opanować ten język w stopniu dobrym, jeszcze w tym roku. Niemniej jednak, dopisuje to wyzwanie do listy obietnic na rok przyszły. A skoro fiszki już mam….?

Jak  zatem dotrzymać noworocznych postanowień? Przede wszystkim nie możemy ich traktować jak karę, to musi być coś, co stanie się dla nas celem, nagrodą samą w sobie. Jesteśmy czasami niemalże mistrzami w obdarowywaniu innych, zwłaszcza w święta. Dlaczego zatem, nie zacząć obdarowywać samych siebie przez calutki, równy roczek?  Co w tym złego, że skupimy się na sobie… nareszcie? A no nic! Z wielu podręczników, poradników, a nawet postów na Facebooku wiecie doskonale, że aby zmienić nasze otoczenie, najpierw musimy dokonać zmian w sobie. Niestety nie ma innej metody na to, aby się przekonać o słuszności tej tezy, jak przetestować ją na sobie. I tu pojawia się szereg wymówek, podyktowanych lękiem tudzież obawą przed tym, co nas czeka w związku z owym wyzwaniem. Trudno, trzeba coś postanowić! Aby znaleźć skuteczny motywator do działania, wystarczy zajrzeć w głąb siebie i pozwolić sobie na szczerość do bólu. Co mam na myśli? Otóż to, co nas powstrzymuje przed działaniem oraz dzięki czemu jesteśmy wstanie ruszyć z miejsca? Czy będzie to wizja spektakularnych zmian w naszym wyglądzie, zdrowiu, umiejętnościach? A może chęć uniknięcia poważnych konsekwencji, wynikających z zaniechania? Ja w każdym razie wiem co mnie motywuje i co blokuje. Wobec powyższego, pierwszym postanowieniem, wypowiedzianym jeszcze w tym roku , z myślą o przyszłym, jest przeanalizowanie dotychczasowych postanowień. Ustalenie, które z nich nadal pozostają w strefie, moich osobistych priorytetów i wyznaczenie celów z nimi związanych na rok kolejny. Punkt pierwszy: „W zdrowym ciele, zdrowy duch….lub tam gdzie duch zdrowy, tam i ciało ma się fantastycznie!”. Kolejny to odświeżenie wiedzy w kwestii języków obcych. Przede mną leżą dwa opakowania fiszek do języka angielskiego i włoskiego. Trzymajcie za mnie kciuki….relacje zdam pod koniec 2017! I mam nadzieję, że owa relacja, zbiegnie się z wydaniem mojej upragnionej książki 😉 Ahoj przygodo! J