Pośpiech, dawcy i refleksja w drodze do zmiany!

Wczorajszy dzień skłonił mnie do pewnych refleksji… Po pierwsze, pośpiech do czegokolwiek, nie przynosi niczego dobrego, wręcz przeciwnie, może pozbawić Cię… nogi na przykład?!Wstałam dosyć wcześnie jak na możliwości sowy. Niestety jak zwykle wpadłam w jakiś trójkąt bermudzki czasu i nim się spostrzegłam, musiałam gnać na tramwaj. I jak to często bywa, pomimo mojego pozytywnego nastawienia, tramwaj pokazał mi swój tył, mrugając szyderczo światełkami. Nabierając oddechu, sterczałam jeszcze chwilę na przystanku. Nagle, zauważyłam na przeciwległym przystanku, autobus jadący w tym samym kierunku co uciekinier tramwaj. Stałam jeszcze przez parę sekund, patrząc na wsiadających do niego ludzi, po czym ruszyłam przez tory, wprost do jeszcze otwartych drzwi autobusu. Na moje nieszczęście, w chwili gdy do niego wskakiwałam, drzwi zamknęły się, przygniatając mnie pomiędzy nimi. Krzyknęłam z bólu… Drzwi otworzyły się, weszłam kulejąc do środka. Kierowca krzyknął w moim kierunku, nie ruszając dupska z siedzenia:

  • Nic się pani nie stało???
  • Będę żyła – odpowiedziałam próbując rozcierać obolałą nogę.
  • Dlaczego pani wskoczyła w ostatniej chwili? – zapytał z pretensją w głosie.
  • A pan się nigdy nie spieszył? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie. 

I tu kierowca rozpoczął wykład, który ja szybko ucięłam odkrzykując do niego:

  • Rozumiem, że się pan zdenerwował i za to pana przepraszam, ale ja sobie także zrobiłam krzywdę, więc chyba ta dyskusja jest zbędna?!

Ruszyliśmy z opóźnieniem. Nie zdążyłam na kolejny autobus, bezpośrednio dostarczający mnie na miejsce pracy. Cóż, jak już wspominałam wcześniej, pośpiech mógł być przyczyną tragedii i w żaden sposób nie poprawił mojej sytuacji. A kiedy myślałam, że limit atrakcji już wyczerpałam, wydarzyło się coś, co stało się powodem kolejnej, drugiej już refleksji w moim dniu.

iphone-500291_1280
Otóż siedząc już wygodnie w kolejnym pojeździe, otrzymałam wiadomość, dotyczącą jednego z projektów, w ramach którego współpracuje. Zajęta dyskusją, z nosem w komórce, wysyłając email do różnych osób, które mogłyby być zainteresowane newsami, przegapiłam własny przystanek. Nim się zorientowałam, byłam kawałek drogi poza miejscem pracy. Wściekła wysiadłam z autobusu. Spokojnie oddychając, szłam na przeciwległą stronę ulicy, aby wrócić na miejsce, w którym powinnam wysiąść. Gdy się uspokoiłam, w mojej głowie zaświtała pewna refleksja. Nie po raz pierwszy robiąc coś dla innych, sama jestem w czarnej dupie!!! W chwilę po tym, przypomniały mi się słowa mojego nowego znajomego, z którym ostatnio przeprowadziłam ciekawą rozmowę, a oto one:

” Ludzie dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to DAWCY, a drudzy to BIORCY. Nie można być jedynie dawcą lub biorcą. Natomiast prędzej Dawca się nauczy brać, niż BIORCA dawać!”

Z tą refleksją i z głębokim postanowieniem opanowania nauki brania oraz większego dbania o własne potrzeby wparowałam do pracy. Póki co czytam wszystkie mądre teksty o tym, abym codziennie robiła chociaż jedną rzecz, która przybliży mnie do mojego celu. Tylko dlaczego mam wrażenie, że jestem coraz dalej od niego?! I z tymi dwoma refleksjami, zostawiam Was dzisiaj Kochani, życząc miłego dnia!

2 thoughts on “Pośpiech, dawcy i refleksja w drodze do zmiany!

  1. Dlaczego jesteś coraz dalej od celu? Też tak miałam i doszłam do wniosku, że za bardzo się przejmowałam opinią innych. Myślałam o tym, co muszę, zamiast o tym co chcę. W swojej pysze sądziłam, że kto jeśli nie ja … ma to zrobić, ma pomagać, ma ratować świat. Nie rozumiałam, że aby dawać, trzeba odnawiać swoje zasoby, czyli też trzeba brać. Inaczej tak to się właśnie kończy, jak opisujesz.

  2. Coraz dalej od celu, bo zajmując się sprawami i rozwojem innych nie mam czasu na swoje rzeczy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.