Nikt nie lubi wesołych ludzi?!

Bardzo powoli , dociera do mnie fakt, że przez całe moje życie, borykam się z ludzkimi reakcjami na moją osobowość. Pytania „co bierzesz i dlaczego się nie dzielisz?” przestają mnie już śmieszyć, lub wzbudzają jedynie nerwowy grymas. Ludzie, których spotykam na swojej drodze, albo próbują ściągnąć ze mnie tę energię, albo zdławić ją w zarodku, we mnie. Dosłownie na każdym kroku….tyle życzliwych osób mówi mi o tym nieustannie, tylko ja jestem na tyle naiwna, albo zbyt ślepa, aby tego nie dostrzegać, jednocześnie czując wewnątrz ogromny smutek. Smutek, który czasem rozdziera moje własne serce na kawałki. Pisząc ten tekst, po raz kolejny po moich policzkach spływają łzy…. Powinnam teraz, biegać po mieszkaniu szykując się do wyjścia, lecz obserwuje szybę mojego okna, po którym spływają drobniutkie kropelki deszczu. Smutek narasta…świat płacze ze mną….Nie, ON walczy o ten uśmiech razem ze mną. Jestem baterią, która kumuluje w sobie to co dają jej inni. Zasilana z mego serca, które nadal pomimo doświadczeń jest silne, daje mi kopa do działania na co dzień. Kiedy pobieram od innych złe emocje, sama staje się radioaktywnym ciałem, które próbuje nie utonąć w tym, co otrzymało w nadmiernej ilości….Zastanawiam się ile czasu jeszcze dam radę utrzymywać się na powierzchni…będąc DAWCĄ?! Idę do świata…

board-1106649_1920

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.