Możesz wszystko, nawet się rozchorować!

Pomijając kwestie zranień, zadrapań, stłuczeń, złamań, ostrych stanów zapalnych narządów wewnętrznych i tym podobnych kwestii zdrowotnych, największe cierpienia, zapewniają nam nasze własne myśli. Przyczepi się taka do człowieka, burząc cały jego spokój i zaczyna się rozmnażać. A jeśli do niej dołączą negatywne przekonania, to jesteśmy wstanie sami sobie stworzyć hardcorowy dzień, czasem dwa, a gdy jesteśmy w tym negatywnym myśleniu kreatywni, to nawet resztę życia. Najczęściej historie, które powstają w naszej głowie, mają niewiele wspólnego z prawdą, czasem mijają się z nią kompletnie. Wyobraźcie sobie taką sytuacje: Wasz partner/dziecko mieli wrócić do domu na odpowiednią godzinę po pracy/szkole. Jest już 15 minut później, więc jeśli chodzi o partnera, to jesteśmy sobie wstanie jeszcze wytłumaczyć to spóźnienie ( korki, zagadał się, musiał zostać dłużej, może wstąpił do sklepu), co jeśli to nasze dziecko się spóźnia? Zaczynamy być niespokojni, nasze myśli już podsuwają nam niepokojące rozwiązania. Mija kolejne pół godziny. Dzwonimy do partnera, a ten nie odbiera. Dziecko także nieuchwytne pod telefonem. Zaczynamy się denerwować, chodzimy nerwowo po mieszkaniu, a w naszej głowie historie przybierają coraz bardziej negatywny obraz. Trzy godziny później, bez możliwości kontaktu z bliskimi. Przychodzi myśl na temat partnera „Nic nie mówił, że ma dzisiaj zostać dłużej, no przecież by zadzwonił, może kogoś spotkał? Tylko kogo? A może kogoś ma?! Ostatnio jakiś taki dziwny jest…tak, on na pewno kogoś poznał i teraz się z nim/nią…..”. I tu wyobrażamy sobie cholera wie co… a w kuchni czuć już powoli swąd palonego obiadu. Gdy chodzi o dziecko, to nasza wyobraźnia wręcz galopuje. „Porwali je, może wpadło pod auto i jest w szpitalu?!” Obraz krwawiącego, wystraszonego potomka, staje nam przed oczyma i w panice obdzwaniamy wszystkich znajomych dziecka.

A teraz najczęstsze rozwiązania…..

Nagle, słychać zgrzyt klucza w zamku i w drzwiach staje nasz partner. W rękach trzyma kwiaty, siaty albo pokazuje nam umorusane dłonie, bo złapał gumę na jakimś zadupiu, na które wysłał go jego szef. Alternatywnie, dzwoni dzwonek do drzwi, w drzwiach stoi nasze dziecko, z jakąś obcą kobietą, która jak się okazuje, jest mamą nowego kolegi w klasie, u którego spędziło ostatnie godziny i tak się dobrze bawiło, że nie dość, że zapomniało o telefonie to i o poinformowaniu rodziców, że zamiast do domu, poszło do kolegi… Bywa i pewnie nie raz się zdarzy. Jednak to, co podsuwały nam nasze myśli, było o wiele gorszą wersją niż sama prawda, choć być może nieco przykra. I tak się dzieje każdego dnia, w każdej sytuacji. Niezależnie czy dotyczy to nas samych, czy innych ludzi.

Jakie są tego konsekwencje? Życie w udręce, dni do dupy, rozpad relacji, choroby ciała i/lub umysłu. Dlaczego zatem sobie to robimy? Bo możemy! Bo bliżej nam do trwania w roli ofiary, niż bycia decyzyjnym we własnym życiu! I nie kiwaj głową, tylko przyjrzyj się temu, co sam robisz z własnym życiem. Jak uparcie drążysz tematy. Jak pieścisz w swojej głowie i pielęgnujesz niczym najdroższy skarb wszelkie urazy. Ile nienawiści, złości i gniewu przechowujesz we własnym ciele?! „Oko za oko, ząb za ząb…” Tkwisz w tym po uszy nie widząc innych rozwiązań. Codziennie po przebudzeniu, rozpoczynasz swoją tyradę umysłową od nowa, bez świadomości, ile tak naprawdę krzywdy wyrządzasz sam sobie?!
A  potem z zaskoczeniem odkrywasz choroby i pada niemalże sakramentalne „A to pech!, Biednemu zawsze wiatr w oczy, Dlaczego ja?!” itp…
Obudź się nareszcie i przestań krzywdzić sam siebie! Skończ z nienawiścią i zacznij szukać być może nowych dla Ciebie, lecz niezwykle pomocnych metod ?! Zrób coś dla siebie, przełam ten zupełnie nie wspierający Cie schemat i zacznij żyć?! Wyjdź na spacer, złap dystans do tego co się dzieje w Twojej głowie.

Uwielbiamy się zamartwiać, wyobrażać sobie coś, czego jeszcze nie ma, rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły. A gdy już stworzymy całą opowieść, o tym jaki to ktoś jest zły, jak nam za chwilę dowali, albo jak to mąż nas zdradza, żona oszukuje, ludzie próbują zniszczyć, wtedy do głosu dochodzą emocje, a tym samym rozpoczyna się proces chorobowy. Od zwykłego na pozór przemęczenia czy przeziębiania, po niedoczynność narządów, nerwice, depresje i nowotwory.
Po co Ci to?????? 

No dobrze, toniesz już we własnych myślach, z przerażeniem odkrywasz, że ciało nie domaga, a ludzie, którzy do niedawna kroczyli obok Ciebie odsuwają się, aby za jakiś czas zniknąć. Nadal Cie to nie rusza? Ciągle nie zauważasz, że nikt już Cie nie słucha i nawet nie chce już z Tobą gadać? Nie jesteś już zmęczony własnymi myślami? W porządku, Twoja decyzja, Twoje życie i konsekwencje Twoich działań. Jeśli jednak zechcesz coś zmienić, polecam wujka Google, tam znajdziesz sporą ilość metod, które pomogą Ci zmienić stan obecny ( Katie Byron, Hellinger, Recall Healing itp)oraz oczywiście całą gamę terapii, jeśli zaistnieje i taka potrzeba? Nie udawaj, że wszystko jest ok. To oni są winni a nie Ty?! Guzik prawda…przestań się oszukiwać!


A teraz weź głęboki wdech i wraz z wydechem wypuść choć część tych negatywnych emocji poza ciało. Powtórz jeszcze kilka razy i do dzieła! Nowy dzień, nowa szansa na to, aby coś zmienić. Jeżeli tylko chcesz???