Mój prywatny pan Grey…klapsy i przemyślenia…

Przygotowując się na spotkanie z Panem Grey’em, przeczesywałam internet w poszukiwaniu recenzji książek, opinii na temat fabuły i kwestii dotyczących relacji głównych bohaterów. Nie miałam okazji przeczytać książki, wiec wybierając się na film zastanawiałam się czego będzie mi dane doświadczyć…
Wśród opinii na forach padały określenia typu, że jest to film dla zdesperowanych gospodyń domowych i wielbicielek romansideł. Nie uszły mojej uwadze również określenia soft porno dla kobiet.

Najwięcej oburzonych i obraźliwych opinii wyrażali mężczyźni. Czyżby się bali, że nie będą wstanie sprostać nowym fantazjom ich kobiet? A może już przed projekcją mieli pewne problemy, stąd ta obawa przed ich ewentualnym pogłębieniem się? Generalnie jestem im za nie wdzięczna…im więcej tego rodzaju określeń, tym większe moje zainteresowanie samym filmem. Wszystko wokół przeciwstawiało się mojej woli, próbując uniemożliwić mi dotarcie na seans.

W piątek popołudniu byłam umówiona z siostrą i jej koleżankami w centrum Sztokholmu.  W planach były drinki, babskie pogaduchy i rzecz jasna randka z Panem Grey’em. Samodzielnie dotarłam metrem na miejsce spotkania. Byłam punktualnie pomimo, że szykowałam się jak przysłowiowa sójka. Wspólny rekonesans po sklepach, odbiór zarezerwowanych biletów i spacerek do knajpki. Jak przystało na babskie pogaduchy omówiłyśmy skrupulatnie kwestie naszych oczekiwań względem filmu i sygnałów przywoławczych dla partnerów na małe lekcje poglądowe po randce. Ustaliłyśmy również w szczegółach , która dostała „w pupę”…..klapsa rzecz jasna hahahahah. I tak rozbawione, przygotowane mentalnie i niejako fizycznie, wyruszyłyśmy na spotkanie z Christianem 😉

W pewnym momencie, moja siostra wyjęła bilety z portfela. Seans rozpoczynał się o 20:40, miałyśmy zatem ok 15 minut do rozpoczęcia. Niestety okazało się, że nie będzie nam dane tego wieczora spotkać się z Panem Grey’em…Miałyśmy co prawda bilety na te sama godzinę, ale do zupełnie innego kina, w innej części miasta. Tylko lot helikopterem mógłby nas tam odstawić na czas. Nie pozostało nam nic innego, jak ratować sytuacje i spróbować negocjacji z pracownikiem kina, przed którym stałyśmy. I tym razem nie miałyśmy szczęścia, nawet na schodach w sali kinowej nie było miejsca. Siostra negocjowała, a ja szczerzyłam zęby w uśmiechu, zupełnie nie rozumiejąc o czym mowa. Udało nam się przebukować bilety na wcześniejszą godzinę lecz dnia następnego. Zatem nie pozostało nam nic innego jak pożegnać się z koleżankami, podziękować za uroczy wieczór i wrócić do domu. Wybuchnęłyśmy śmiechem, nie byłyśmy złe czy rozczarowane. Jedyna myśl jaka pojawiła się w mojej głowie wtedy to taka, że te tak zwane smartphony nie zawsze bywają smart heheheh

W ramach rekompensaty, wpakowałyśmy w siebie opakowanie frytek i pudełko lodów z Mc Donalda…a co tam, dwie godziny z Chodakowską i śladu po rekompensacie nie będzie 😛
Następnego dnia, zwarte i gotowe, z właściwymi biletami, siedziałyśmy w metrze. To był istnie polski wieczór. Pomimo obecności ludzi z całego świata, różnego koloru, płci i preferencji seksualnych, my trafiłyśmy na miejsca wśród Polaków. I jak tu cokolwiek głośniej skomentować???? Za mną siedział całkiem przystojny mężczyzna, natomiast obok mojej Sis jego zazdrosna partnerka z koleżanką. Dlaczego zazdrosna? Co chwile rzucała komentarze mające utwierdzić wszystkich wokół, że ten facet należy do niej…żałosne… Seria reklam po szwedzku, światła zgasły i zaczęło się…Cały film był dla mnie dodatkowym wyzwaniem ze względu na angielski z napisami szwedzkimi.

neckties-210347_1280
Odkąd zamknęłam za sobą drzwi mieszkania w Mysłowicach, całe moje życie stało się serią wyzwań. Nareszcie czuje, że naprawdę żyję! Sama historia wciągnęła mnie niesamowicie, pobudzając moją fantazje do tego stopnia, że zaczęłam się zastanawiać, czy tak naprawdę siebie znam?
Żyjemy wśród ludzi, doktryn, zasad i konwenansów. Jak wielu z nas tak naprawdę do końca, w każdym względzie jest sobą? Ile związków się rozpada ze względu na brak akceptacji preferencji, niechęci do eksperymentów, udawanie kogoś kim się nie jest, tudzież lęku przed wyjawieniem swoich potrzeb, fantazji??? Moje wnioski po obejrzeniu tego filmu, to przede wszystkim odkrycie po raz kolejny siebie i jednej z przyczyn rozpadu mojego małżeństwa.

Dotarło do mnie, że to właśnie proza życia, brak spontaniczności i poddawanie się szablonom, do jakich wciska nas społeczeństwo sprawiają, że tego typu historie są dla nas fascynujące i wciągają nas bez reszty. Dla mnie w pewnym sensie, takim panem Grey’em był mój mąż. Łudziłam się, że im bardziej będę go kochać, tym szybciej go zbawię, ratując przed samym sobą. Przyciągała mnie do niego jego indywidualność. Był dla mnie zagadką, która się rozwikłała po ślubie. On, aby mnie uszczęśliwić przestawał być sobą, a kiedy był sobą ranił mnie do żywego….Zastanawiam się jak to, czego sam doświadczył sprawiło, że stal się niejako „Grey’em” mojego życia ?! Walczył, ze swoją ciemną stroną aby mnie zdobyć, a kiedy zdobył, ciemna strona z dnia na dzień dawała o sobie znać. Poruszył mnie fragment, w którym Anastazja zapytała Christiana dlaczego on chce ją zmienić? Na co on odpowiedział, że to ona zmienia jego…Mój mąż uważał, że pragnę go zmienić, a to on zmienił mnie w kogoś, kogo sama nie lubiłam. Im bardziej On był Grey’em, tym bardziej ja przestawałam być Anastazją.

A jakie są Wasze opinie na temat filmu? Czekam na Wasze komentarze….

1 thought on “Mój prywatny pan Grey…klapsy i przemyślenia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.