Milcz jeśli Twoje słowa ranią…

W tej ciszy porannej, w tym milczeniu nim zbudzi się świat, jest cała mądrość. Na cóż słowa, skoro nie niosą w sobie nic wartościowego?! Po cóż otwierać usta, jeśli jedyne co z nich wypływa to żal do świata, ludzi, skargi na własne życie, niezadowolenie, nienawiść do innych ?! Lepiej milczeć…W milczeniu jest siła, która pomaga nam wzrastać. Gdy ważymy owe słowa, gdy cedzimy je przez sita, zanim pozwolimy im ujrzeć światło dziennie, nasz przekaz jest cenny, zawiera w sobie wiedzę i miłość. Wiem, że gdyby każdy z nas, każdą swoją myśl nim wypowie, cedził przez sita, świat by zamilkł. Bo cóż można rzec, czego nie można okazać czynem, gestem, spojrzeniem?

Cała mądrość świata dla nas jest zawarta w nas samych. My mamy klucz i znamy sekretne odpowiedzi, których często boimy się usłyszeć…Milczę zatem o poranku, czekając aż otworzą się we mnie kolejne skrytki, szkatuły wiedzy tajemnej o mnie samej. Moje myśli od gniewnego oceanu, przechodzą w spokojne morze. Pozwalam im przepływać w moim umyśle. Spokojnie oddycham, pozwalając się wydobywać ze mnie wszystkiemu temu, co nie powinno w nim pozostawać dłużej. Emocje się stopniują. Wybieram ciszę, wybieram spokój, wybieram miłość.

Przypomina mi się opowieść Sokratesa, ta o trzech sitach:

„Któregoś dnia zjawił się u filozofa Sokratesa jakiś człowiek i chciał się z nim podzielić pewną wiadomością.
– Posłuchaj Sokratesie, koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel.
– Od razu ci przerwę – powiedział mu Sokrates – i zapytam, czy pomyślałeś o tym, żeby przesiać to, co masz mi do powiedzenia przez trzy sita?
A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił:
– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. Przypatrzmy się temu.
Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to co masz mi do powiedzenia, jest doskonale zgodne z prawdą?
– Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, i…
– No cóż… Sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?
Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem odpowiedział:
– Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie…
– Hm! – westchnął filozof. – Pomimo to przypatrzmy się trzeciemu situ. Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?
– Pożyteczne? Raczej nie…
– W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz mi wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę, żebyś o tym zapomniał. ”

Ten błogi stan przerywa kaszel mamy. Wracam do pokoju, w którym siedzę. Jestem tu i teraz, świadoma rzeczywistości. Siedzę. Nie przerywam milczenia, które jest balsamem dla mojej duszy. Oddycham. Dotykam dłońmi swojej twarzy, a mój wzrok zatrzymuje się na ramce z napisem : „All you need is love”. Słychać kolejny kaszel, tym razem babci. Dom budzi się do życia, wraca codzienny porządek dnia. Nowa, czysta karta do zapisania. Po raz kolejny odwlekam to, co  nieuniknione. Zerkam na przeczytaną już książkę i rozpoczętą kolejną tuż przy niej. Tak mi dobrze, tu na tej kanapie, gdy siedząc z nogami podciągniętymi do brody, obejmuje ramionami własne nogi. Czuję się bezpiecznie, otula mnie cisza,  tykanie zegara i dochodzący zza ściany kaszel. Promienie słońca nieśmiało wpadają przez okno mego pokoju. Uśmiecham się do siebie, bo wszystko czego w tej chwili mi potrzeba to miłości, no i filiżanki kawy, reszta przyjdzie sama, zachęcona pierwszym gościem w moim sercu. Błogość tego stanu, przerywa dźwięk budzika. Nowy dzień czas zacząć! A czego potrzeba Tobie? Jak Ty zacząłeś dzisiejszy swój dzień? Przecedziłeś już pierwsze myśli przez każde z sit?