Mam dosyć działania na pół gwizdka!

Siedzę przed pustą stroną bloga i zupełnie nie wiem co napisać…wena pod wpływem silnych stresów gdzieś zniknęła.
W mojej głowie tłoczą się najmroczniejsze myśli, na granicy sadyzmu, w związku z domowym terrorystą. Już brakuje mi siły i argumentów tłumaczących zachowanie babci. Już kurwa nie mogę! Silna infekcja gardła, z nosa mi cieknie, nie wspomnę już, ile razy podczas kichania, ścierałam gluta z ekranu monitora. Ale nieeeee….to za mało!!! Do tego wszystkiego muszę patrzyć jak moja mama marnieje w oczach i sama wyglądać i snuć się po domu jak zombi?! Przyznam się teraz z pełną świadomością i premedytacją, że gdybym miała po raz kolejny podjąć decyzje o przywiezieniu babci do nas, to w życiu bym tego nie zrobiła! Każdy ma jedno życie, każdy podejmuje własne decyzje i ma przed sobą własne wyzwania, ale w imię czego mamy się aż tak poświęcać dla innych???? To nieludzkie…to już nawet nie jest moja babcia, to jakiś obcy pozbawiony współczucia i zrozumienia dla innych potwór! Tak, wiem….choroba…ale prościej jest mi z uśmiechem sie odnosić do obcych staruszków, z tym samym problemem, w mojej pracy, niż znosić to wszystko, na co dzień i w nocy we własnym domu?!

psycho-29041_1280
Gdybym miała w tym stanie napisać książkę, to zapewne byłby to pozbawiony litości kryminał lub horror. Mnóstwo krwi i brutalnych tortur. Dlatego właśnie póki co, wstrzymuje sie z pisarstwem wielostronicowym… Słuchawki w uszach, wyciszam się muzyką…słyszę słowa Lany del Rey „Summertime sandess” a po moich policzkach płyną łzy…..
Anthony Robbins w swojej książce „Obudź w sobie olbrzyma” pisze o tym, czym się kierujemy w życiu, odnośnie działania lub zupełnego jego braku. Dzieli te powody na chęć uzyskania przyjemności lub uniknięcia cierpienia. Zgadzam się z tym, bo właśnie w tym momencie dociera do mnie czym ja się kieruje…zupełnie odmiennie od reszty mojej rodziny. Moim głównym motywatorem jest chęć uniknięcia cierpienia! Dlatego nie robię tak wielu rzeczy w swoim życiu, które już dawno powinny się zadziać. Chociażby po to, aby moje życie było pełne i takie jakie być powinno…MOJE!

Nie chudnę i nie buduje ładnego brzusia, gdyż odmawianie sobie ulubionych, kalorycznych przysmaków stanowi dla mnie źródło większych cierpień niż tkwienie w dresie na kanapie z mamusią, słodzoną kawką i ciachem. Poza tym, po fiasku jakim jest nadal dla mnie, gdzieś w głębi moje małżeństwo, z jednej strony pragnę miłości, a z drugiej pod tymi kilogramami się przed nią chowam. A skoro jesteśmy przy moim małżeństwie….nie rozwodzę się czekając aż mój mąż złoży pozew. Wynajduje tysiące wymówek aby uniknąć cierpienia, związanego ze spotkaniem się z mężem, słuchaniem jego obelg i obecnością na sali sądowej. Argument finansowy został mi ostatnio wytrącony z ręki….więc czas na kolejny krok!

Marzę o własnej firmie, o pracy dla siebie…z pasją i uśmiechem na twarzy….a co robię???? Słucham innych i podpowiedzi o pakowaniu się na etaty…no to się wpakowałam i tkwię tam jak debilka…otwieram szeroko oczy ze zdumienia, widząc wokół siebie tak wielu niezadowolonych ludzi i staram się od tego nie zgnuśnieć…choć to trudne?!
Po co mi to???? Jak to po co??? To mniejsze cierpienie niż bycie zdaną na siebie, odpowiedzialną za własne decyzje i własne działanie osobą! Robię tylko to, co należy do moich obowiązków. Jeśli czegoś nie mam, albo nie ma w miejscu pracy to z tego nie korzystam….Cholera jasna!!!!! Mam tyle wiedzy i kreatywności, a znowu jestem gdzieś, gdzie jadę na pół gwizdka…..a kiedy zwierzam się z tego znajomym słyszę….ciesz się z tego co masz! Nie, nie, nie!!!! Do jasnej cholery nie! Skoro odkryłam przyczynę braku działania i tego, że moje kroki są za małe jak na moje możliwości, to nie pozostaje mi nic innego, jak poczekać aż babcia, praca i ojciec przycisną mnie do muru! A wtedy będę gotowa…będę gotowa na skok!

Mam dosyć życia w klatce….Chce być wolnym człowiekiem, szczęśliwą kobietą….kobietą sukcesu…własnego, którego sens poczuje JA!

2 thoughts on “Mam dosyć działania na pół gwizdka!

  1. Magda, błagam Cię – nie rób niczego wbrew sobie!
    Jesteś naprawdę wspaniałą osobą, mądrą, kipisz energią pozytywną i co najważniejsze – zarażasz nią innych. Nie pozwól kochana, żeby ktoś to zniszczył lub coś. Ty za długo na to pracowałaś dziewczyno, by być taką jaką jesteś TERAZ!
    Rozumiem rodzina rodziną, ale Ty nie możesz zniszczyć siebie, zgubić własnego ja! Przepraszam, że ten wpis taki wprost i emocjonalny, ale Twoj post mnie poruszył doglębnie.
    Ściskam i zapraszam do mnie, bo dawno Cię nie było 🙂

  2. Agunia…dziękuje za te słowa wsparcia. Istotnie, życie mnie doświadcza, tych lekcji jest coraz więcej i bardziej bolą bo są niezwykle ważne. Nie mniej jednak odkrywam siebie i to, że pomimo wszystko jestem silna, wiem czego chce i szybko się orientuje gdy trafiam nie do swojej bajki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.