Lepiej późno niż później…

mourning-214440_1280
Codziennie obiecujemy sobie, że ten właśnie dzień będzie inny. Niestety, kolejny raz, następny dzień mija nam niepostrzeżenie. Bagatelizujemy drobnostki, wszelkie przejawy tego, że z naszym zdrowiem, życiem, samopoczuciem nie jest tak jak być powinno. Gnamy gdzieś na oślep, bez celu i planu. Wynosimy na piedestał takie wartości, które w żaden sposób, albo znikomo są nam tak naprawdę potrzebne… Podejmujemy szybkie decyzje, a w sytuacji kiedy nie są one takie, jakich byśmy oczekiwali tak trudno nam się pogodzić z realiami. Walczymy ze sobą o przysłowiową skórkę z g…, oczekujemy cudów nic nie robiąc, aż przychodzi taki moment, kiedy nie możemy zrobić już więcej NIC!

Po nocy w pociągu dosłownie padam na twarz. Większość podróży spędziłam w niedorzecznej pozycji, co chwilę zamykając stopą drzwi przedziału. Jutro drugi w tym miesiącu pogrzeb na jakim będę obecna. Odeszła kolejna osoba, która jeszcze mogła sobie pożyć…niestety los chciał inaczej. Każda taka sytuacja, wydarza się właśnie wtedy, kiedy zapominam o tym, co tak naprawdę jest najważniejsze. Życie! Nasze tu i teraz! I kolejna lekcja z życia do przerobienia, zanim będzie za późno na jakikolwiek egzamin?!

Tak trudno wybaczyć komuś, a jeszcze trudniej samemu sobie. Dlatego wiem jakie to dla mnie ważne, aby pójść o krok dalej. Łatwiej jednak czasem o czymś mówić, trudniej wprowadzić tę gadkę w czyn. Nie zamierzam jednak umierać w poczuciu tego, że mogłam jeszcze tyle zrobić. A póki żyję, póty będę prostować wszystkie kręte ścieżki, na mapie mojego żywota!

Leave a Comment

Filed under Tu i teraz...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.