Lepiej późno niż później…

Codziennie obiecujemy sobie, że ten właśnie dzień będzie inny. Niestety, kolejny raz, następny dzień mija nam niepostrzeżenie. Bagatelizujemy drobnostki, wszelkie przejawy tego, że z naszym zdrowiem, życiem, samopoczuciem nie jest tak jak być powinno. Gnamy gdzieś na oślep, bez celu i planu. Wynosimy na piedestał takie wartości, które w żaden sposób, albo znikomo są nam tak naprawdę potrzebne… Podejmujemy szybkie decyzje, a w sytuacji kiedy nie są one takie, jakich byśmy oczekiwali tak trudno nam się pogodzić z realiami. Walczymy ze sobą o przysłowiową skórkę z g…, oczekujemy cudów nic nie robiąc, aż przychodzi taki moment, kiedy nie możemy zrobić już więcej NIC!

Po nocy w pociągu dosłownie padam na twarz. Większość podróży spędziłam w niedorzecznej pozycji, co chwilę zamykając stopą drzwi przedziału. Jutro drugi w tym miesiącu pogrzeb na jakim będę obecna. Odeszła kolejna osoba, która jeszcze mogła sobie pożyć…niestety los chciał inaczej. Każda taka sytuacja, wydarza się właśnie wtedy, kiedy zapominam o tym, co tak naprawdę jest najważniejsze. Życie! Nasze tu i teraz! I kolejna lekcja z życia do przerobienia, zanim będzie za późno na jakikolwiek egzamin?!

Tak trudno wybaczyć komuś, a jeszcze trudniej samemu sobie. Dlatego wiem jakie to dla mnie ważne, aby pójść o krok dalej. Łatwiej jednak czasem o czymś mówić, trudniej wprowadzić tę gadkę w czyn. Nie zamierzam jednak umierać w poczuciu tego, że mogłam jeszcze tyle zrobić. A póki żyję, póty będę prostować wszystkie kręte ścieżki, na mapie mojego żywota!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.