Kobieta, która w nocy jęczy, w dzień nie warczy!

Prasa i internet zasypują nas masą informacji, artykułów, na tematy damsko – męskie. Dlaczego kobiety są z Venus , a mężczyźni z Marsa? Od wieków próbujemy zrozumieć się wzajemnie…z marnym skutkiem. Niby porozumiewamy się zazwyczaj w tym samym języku, a jednak dla każdej płci jest to zupełnie inny język. Ciągle się mijamy, wyciągamy błędne wnioski. Próbujemy tworzyć zasady, szablony i przykładać je do naszych partnerów. I kiedy wydaje nam się, iż znaleźliśmy się we właściwym miejscu…znowu…że tak się kolokwialnie wyrażę „dupa”!

A skoro o niej mowa… Istnieje takie powiedzenie: „ Kobieta, która jęczy w nocy, w dzień nie warczy”. Ciekawe jakim stwierdzeniem, można by skomentować w takiej sytuacji, kwestie męskich reakcji po upojnych nocach???? Swoją drogą, z tym jęczeniem to mężczyźni mają nie lada zagwozdkę, czasem co najmniej wyzwanie… Bo jak tu zaciągnąć do łóżka kobietę, którą wiecznie napierdziela głowa albo ma focha? Bycie głową rodziny z dziećmi, zupełnie nie ułatwia sprawy. Ale podobno mężczyźni to zadaniowcy? Niestety to wyzwanie zupełnie nie przystaje to jakiegokolwiek wyczynu, z jakim na co dzień lepiej lub gorzej sobie radzą. Sypialnia dawno przestała być oazą namiętności, gdzie nie spojrzeć wszędzie zalega potomstwo, tudzież inne domowe „gadostwo”… Troszkę pikanterii w łazience??? Też nie wykonalne, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy w kulminacyjnym momencie rozlegnie się:
– Mamoooo siku, mamo pić albo nie mogę spać mamo!!!!
A o poranku istne szaleństwo. Szykowanie śniadania, ubieranie, gonitwa. I kolejny dzień on chodzi nabuzowany a ona warczy…. Na pocieszenie, pozostaje weekend, dzieci u dziadków, kolonie, czy wakacje.

 

W związkach bezdzietnych również nie bywa różowo… Praca na zmiany, stres, domowe obowiązki, które jakoś trzeba pomiędzy siebie podzielić. Inaczej oboje spędzać będziecie dnie i noce w totalnym chaosie, szukając nerwowo czystej bielizny w szufladach, obwiniając się wzajemnie za jej brak. W tych związkach, weekendy i wakacje, to też jedyna okazja do wyluzowania i nadrobienia zaległości, również w kwestiach intymnych. Kiedy przychodzi ten upragniony weekend, już w piątek zaczyna się wyścig z czasem i kłodami po drodze.
Wracasz kobieto późnym wieczorem z pracy do domu, w drzwiach wita cie nieco ospały już mężczyzna. Całą drogę do domu, w pełnej ekscytacji żywiłaś nadzieje, na pierwszy w tym tygodniu, jeśli nie miesiącu powód do jęczenia. Omiatasz wzrokiem delikwenta zdejmując buty. Rozciągnięte gacie z dresu lub szorty z zepsutym rozporkiem, rozwleczony podkoszulek, „kogut” na czubku głowy. Jest oto…prywatny/osobisty samiec ALFA!!!

Rozpalona fantazjami tworzonymi w drodze, myślisz „to się wytnie”, byle nie zaległ po drodze?! Stawiasz torebkę byle gdzie, w biegu do łazienki zrzucasz z siebie ciuchy. Wewnątrz odkrywasz, że to będzie trudniejsze niż myślałaś. Rozpoczynasz wyprawę do dżungli, która w niewyjaśnionych okolicznościach i w zadziwiającym tempie pojawiła się na twoim ciele. Codzienne padanie na twarz po pracy i pielgrzymki o poranku po sklepach, z dzieciakami, psami, kotami, kanarkami, nie sprzyjały niestety regularności. Zawsze cholera coś…no zawsze coś! Z „kosiarką” w dłoni rozpoczynasz „sianokosy”… Kiedy umęczona, pozacinana tu i ówdzie, nabalsamowana, gładziutka niczym „pupcia niemowlaczka” wpadasz chwiejnym ( czytaj seksownym) krokiem do sypialni, na środku łoża zastajesz „zwłoki” super samca. Ślina na poduszce, lać na jednej stopie, gacie domowe na tyłku. O zgrozo!!!! Nabierasz powietrza by westchnąć. Poprawiasz rozwiany włos i naciągasz kusą, koszulkę aby ogrzać to, co zdążyło w tej sekundzie zupełnie ostygnąć. Nagle, twoje uszy rejestrują pierwszy pomruk,  zwiastujący resztę koncertu domowego niedźwiedzia…Masz ochotę zajęczeć lecz bynajmniej nie z rozkoszy….?! Wsuwasz się pod róg kołdry, jaki udaje Ci się wyszarpać spod mężczyzny. Leżąc tak, gapisz się tępo w sufit…aż do ostatniego barana.

legs-393263_1280
Bywają też i takie dni, kiedy oboje marzycie jedynie o tym, aby się porządnie wyspać. I nawet kiedy leżąc obok siebie, macie kosmate myśli, pozwalacie im swobodnie przepłynąć i zniknąć. Zastygacie w dość osobliwej pozycji, świadczącej o próbie przejścia od myśli do czynu. Ciszę nocy przerywa burkniecie:
– Bzyknąłbym cię ale nie mam siły?! W odpowiedzi pada:
– Bierz co chcesz tylko nie budź?!
W chwile po tym jakże zmysłowym dialogu, słychać zapewne już tylko równomierny, głęboki oddech, świadczący o wkroczeniu do krainy Morfeusza.

3 thoughts on “Kobieta, która w nocy jęczy, w dzień nie warczy!

  1. Tak się akurat składa, że temat wcześniej stworzonego przeze mnie tekstu, pokrył się z naszą ostatnią rozmową…nie jest jednak bezpośrednim powodem jego zamieszczenia ;)Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.