Kąpiel w ubraniach, światło w lodówce a jakość naszego życia?

Jakość naszego życia, w dużej mierze zależy od nas samych. W skład tej jakości wchodzą decyzje, działania i chęci. Z pewnością, można by było poszerzyć znacznie składowe, ale wierzę, że jeśli te trzy elementy ujrzą światło dzienne, to nasze życie, nabierze nowych barw…Kolejny weekend za nami. Czy spędziliśmy go tak, jak to sobie zaplanowaliśmy, czy wszystkim kompletnie rządził przypadek, albo co gorsza inni ludzie?! A może plany mieliśmy ambitne, a wyszło jak zwykle? Kanapa, telewizor i lodówka. Niezwykle wciągający trójkącik… Wiem coś o tym, miałam telewizor.

Odkąd odkryłam radość z bycia samą, nie mylić z samotnością, korzystam z tej wiedzy. Uświadomiła mi to niedawno, pewna niezwykła osóbka. Jej słowa długo tkwiły w mojej głowie, aż do owego piątku, kiedy to wracałam plażą z Sopotu. Stałam przez chwilę z zamkniętymi oczyma, wsłuchiwałam się w szum morza, krzyki mew i było mi dobrze, tak spokojnie. Moje myśli, z wolna przepływały w mojej głowie, tworząc mój wewnętrzny dialog, pomiędzy sercem, a umysłem. Nie czułam przeszywającego mnie na wskroś wiatru. Byłam znowu TU i TERAZ, a czas nie miał dla mnie kompletnie znaczenia…

beach-908290_1920
Nadal pracuje nad tym, aby codziennie robić coś tylko dla siebie. Chociażby najdrobniejszą, maleńką przyjemność. A wszystko po to, aby być świadomą każdego dnia w moim życiu. Aby nie otwierać oczu w poniedziałek, a zamykać w piątek dziwiąc się, że to już?! To trudne, mając na uwadze aktywność zawodową, codzienne obowiązki i dbałość o relacje międzyludzkie. Nie jest to jednak niewykonalne. Trzeba chcieć i być konsekwentnym w działaniu. Zapewne nie raz coś nas zaskoczy, ale właśnie po to mamy kolejny, nowy dzień, aby móc podejmować kolejne próby. I tak aż do skutku.

Ten weekend, pomimo iż nie należał do najbardziej spektakularnych w moim życiu, uważam za udany. Plany nie były zbyt ambitne i stanowiły bardziej coś w rodzaju resetu dla mnie. Zarówno mentalnie jak i fizycznie. Cel był prosty i jasny. Odbyć inspirującą rozmowę, uskutecznić pranie, odgruzować pokój, wrzucić coś do lodówki, odespać tydzień. Jako plan awaryjny wzięłam pod uwagę słuchanie muzyki i dobry film. Realizacja tych zamiarów zależała również od wspólnych planów z moją przyjaciółką.

slipper-487708_1920
A oto podsumowanie mojego weekendu. Wartościowa rozmowa- wykonane. Pranie uniemożliwia mi swobodne przemieszczanie się po pokoju, zatem sprzątanie w takich warunkach, ograniczyłam do wyniesienia zbędnych przedmiotów. Odespałam nie tydzień, ale co najmniej półtorej tygodnia. Słuchałam muzyki w wannie, obejrzałam 3 filmy, w systemie ratalnym, gdyż na każdym z nich zasnęłam po dwa razy. Przyjaciółka moja pobyła w tym czasie ze swoją rodziną. Moja niechęć do wychodzenia z domu w tym czasie, zaowocowała światłem w lodówce i pustkami w szafkach, wskutek czego , mając na uwadze śmierć głodową udałam się w niedzielę do sklepu. Niestety, wybrałam najmniej odpowiednią ku temu porę. Cóż…jak tak się nad tym przez chwilkę zastanowię, to zauważam w tym pewne plusy. Warzywa przyniosłam umyte, a sama wzięłam wieczorny prysznic już popołudniu. A że w dresie i kurtce zimowej??? Wszak jak to ludzie mówią: „Cel uświęca środki”….
Tym razem jestem skłonna się z tą tezą zgodzić, a Wy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.