Jezuuuuu, jak długo pies może lać???

Siedzę na ławce w parku. Wiatr mi rozwiewa włosy. Zewsząd rozlega się śpiew ptaków i odgłos bawiących się dzieci, na pobliskim placu zabaw. Czytam…. Ten błogostan przerywa mi drażniący monolog dziecka, skierowany jak się okazało w stronę bogu ducha winnego psa. Wracam do tekstu. Gada sobie dzieciak? Niech gada, nie moja sprawa….– Jezuuuuu…długooooo jeszczeee???? Tinaaaaa, rusz się!!!!! – rozlegało się w promieniu kilkunastu metrów. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa….ruuuuuusz sie noooooooo!!!!Tinaaaaaaa!!!!! Co za wredny piesssssssss!

Nie wytrzymałam. Odłożyłam książkę i odwróciłam się. Moim oczom ukazała się dziewczynka z małym, szorstkowłosym pieskiem. Ciągnęła go za sobą niemiłosiernie, nie pozwalając mu swobodnie się wypróżnić.

Podobnież dzieci lepiej się wychowują ze zwierzętami, czego nie można w wielu przypadkach powiedzieć o zwierzętach. Im się nie zawsze lepiej żyje z dziećmi i to jest przerażające?! Coraz częściej się zastanawiam po jaką cholerę dorośli kupują dzieciom zwierzęta? Dlaczego upominając dzieci „Nie kop pana bo się spocisz!”, „Nie biegaj bo się przewrócisz!”, „Nie dotykaj tego bo się ubrudzisz!” zapominają o „Nie szarp, nie kop i nie rób krzywdy pieskowi, kotkowi” itp, itd ???

Z naprzeciwka nadciągała młoda matka z dwójką dzieci, które nawoływały coś do „złośnicy”. Owa matka zapytała jej ze słodyczą w głosie:

– Zosiu, wyprowadzasz pieska???
– Tak, ale jest strasznie uparty i się wlecze….- odrzekła „miłośniczka zwierząt”. 

Dziewczynka prychała, sapała i przewracała oczętami na znak dezaprobaty. Nie wytrzymałam. Już zbyt długo nawet jak na mnie zachowywałam spokój!

– Potworność! – syknęłam- że też ten pies ma czelność chcieć siku, a do tego może jeszcze kupę zechce zrobić???? I to wszystko w ciągu jednego spaceru???? Niebywałe!

Dziewczynka kontynuowała ciągnięcie suczki, próbującej dokończyć oddawanie moczu. Na jej nieszczęście psina zaczęła prowadzić swą panią w moim kierunku. Dzieci krzyczały do niej:

– Nie idź tamtędy!!!

puppy-742628_1280
Takim oto cudem, moje notowania wśród dzieciaków drastycznie spadły. Kocham dzieci, ale zwierzęta także kocham i nie pozwolę krzywdzić ani jednych, ani drugich! Sunia wykorzystując chwilową nieuwagę właścicielki, zagapionej na biegające w pobliżu dzieciaki, dowlokła ją wprost pod moje stopy. Wyciągnęłam dłoń do sierściuch i pozwoliłam mu się powąchać. Króciutki ogonek zamerdał, a głowa suni wepchnęła się pod moją rękę. Wzruszyłam się. Przypomniał mi się Neo i ufność z jaką po raz ostatni kładł głowę w moich dłoniach?! Pogłaskałam mrużące oczy stworzonko i zapytałam dziewczynkę o powód szarpania i krzyczenia na zwierzę. W odpowiedzi usłyszałam, że odzwyczaiła się od smyczy i ciągnie, oraz że jest uparta jak osioł :

– A może po prostu ma za krótką smycz? – zapytałam widząc zawinięty na nadgarstku dziecka spory jej kawał.

Przeprowadziłam z dzieckiem jeszcze krótką pogadankę na temat potrzeb piesków. Porównałam te potrzeby do jej własnych. Przez chwilkę zmarszczyła czoło. Miałam nadzieje, że to choćby drobna oznaka myślenia. Myliłam się. Pół godziny później usłyszałam jej sapanie i głośne miauczenie kota, który wyrywał się z jej kleszczowego uścisku. Już miałam ponownie zareagować kiedy kot wyskoczył z jej ramion i zwiał. Dziewczynka coś tam bąknęła pod nosem, ja westchnęłam i wróciłam do czytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.