Jesteś zbieraczem gówna, a może kolekcjonerem jaj?

Długo szłam do miejsca, w którym znalazły mnie odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania. Nie wszystkie rzecz jasna, lecz wiem już, że najczęściej odpowiedzi znajdują nas nie wtedy gdy zadajemy pytania, a długo po tym. Gdy nauczymy się słuchać siebie. Szukając miłości, przez całe swoje życie, zdobywałam doświadczenie, którego nie chciałam. Lecz to właśnie dzięki niemu wiem, czego nie chcę i na co nigdy w życiu już sobie nie pozwolę. Wszystkie sytuacje życiowe oraz ludzie stający na mojej drodze, uczyli mnie czegoś, czego kompletnie nie rozumiałam. Obwiniałam wszystko i wszystkich za cierpienie, jakiego tak naprawdę sama sobie dostarczałam. Pozwalałam innym się krzywdzić, nie odrabiając „prac domowych” jakie mi zadawali.  Narobiło mi się zaległości, ale lekcja po lekcji nadrabiam!

Każdemu kto cie obraża, zaniża twoje poczucie godności i wartości powinieneś być WDZIĘCZNY, bo takich lekcji się nie zapomina. Jeśli wyciągniesz z nich odpowiednie wnioski, stajesz się silniejszy i zaczynasz walczyć o siebie. Uczysz się patrzenia na siebie z akceptacją i miłością. Odkrywasz czym jest asertywność i pozytywny egoizm. A to wszystko, zebrane w jednym miejscu sprawia, że powstajesz niczym Feniks z popiołów.

Usłyszałam ostatnio bardzo mądrą historię, która najpierw mnie rozbawiła, by w chwilę później stać się powodem do rozmyślań. Opowieść ta dotyczy naszego negatywizmu i tego, że spośród wielu wydarzeń w naszym życiu, skupiamy się głównie na tych złych. A oto ta historia:

„Było sobie dwóch hodowców kur. Jeden z nich, poszedł do szopy aby zebrać produkty z ubiegłej nocy. Wziął koszyk i zebrał wszystkie kurze gówna do niego, a jajka zostawił żeby zgniły. I przyniósł ten koszyk pełen gówna do domu, zasmrodził nim cały dom. Był bardzo głupim hodowcą kur! Drugi hodowca zebrał wszystkie jajka, kupy zostawił aby wykorzystać je w przyszłości jako nawóz. Zrobił na śniadanie omlet dla swojej rodziny, a resztę sprzedał na targu za pieniądze. Sprytny hodowca kur tak własnie powinien postąpić. Morał tej historii jest taki, że jeśli zbierasz wszystkie GÓWNA ze swojej PRZESZŁOŚCI i nosisz je wszędzie ze sobą, to co tak naprawdę nosisz? Jeśli zbierasz to co zrobiłeś wczoraj czy dzisiaj to co przynosisz do domu? Jesteś zbieraczem gówna czy kolekcjonerem jaj?” 

Niestety w większości przypadków jesteśmy zbieraczami gówna 🙁 Po całym dniu w pracy, gdy wracamy do domu, już od samego progu opowiadamy o tym co było złe, co nam się nie udało i kto nas wkurzył. Czyż tak nie jest właśnie? A spoglądając wstecz pamiętamy i rozbieramy wciąż na części pierwsze tylko te złe rzeczy. O tych dobrych wspominamy mimochodem, albo wcale. Nie pamiętamy dobrych chwil w byłych związkach, a jedynie te złe, a już z dokładnością detektywa potrafimy podać powody rozstania. Po co to i komu potrzebne?! Wiem, to nie jest proste, z pozoru. Zwłaszcza gdy próbujesz sobie ułożyć życie na nowo, choć to niełatwe, a były wciąż nad tobą wisi niczym topór. I nie zawsze jest obecny fizycznie, czasem to jedynie myśli o nim, głupi sms czy email.
Czas odpowiedzieć sobie na pytanie: Jak ma wyglądać moje życie? Kto decyduje o tym jakie ono będzie?

Już w oddali, oczyma wyobraźni, widzę protesty w stylu” SĄ RZECZY NA KTÓRE NIE MAM WPŁYWU”. Zgadza się, na szczęście na wiele z nich masz i to całkiem spory!!! Dlatego nie jutro, nie za tydzień, ani za miesiąc, lecz dzisiaj zdecyduj o tym, czy chcesz być ZBIERACZEM GÓWNA, czy KOLEKCJONEREM JAJ??? Trzymam za Was kciuki…do następnego wpisu, pa!