Jak zauroczył mnie mężczyzna z cynkową plamą na brodzie i brudnym butem?

Pamiętam te słodkie chwile w ramionach ukochanego mężczyzny, kiedy nie liczył się czas, świat był gdzieś daleko, za szybą, zupełnie nieistotny. Blask świec, jego zapach, smak ust i to przepełniające mnie uczucie, które wyrywało mi serducho z klatki piersiowej, zapierając dech.

Owładnięta tą emocją, żyłam jak we śnie. Wkładałam krem do lodówki a pieczywo skrupulatnie stawiałam obok herbaty na pralce. Dwie różne skarpety, bluzka na lewej stronie, posolona herbata, cień na jednej powiece, tuszu brak. Kiedy orientowałam się w rzeczywistości, byłam już spóźniona. Błoga niepamięć, totalne ale jakież ujmujące odmóżdżenie.
Nosił podwinięte nad kostkami , wąskie spodnie, wysoko sznurowane buty, zwane bodajże „glanami”. Taki nieco punkowy styl. Kiedy przemierzał osiedle, ze swoim owczarkiem niemieckim w kierunku lasu, dziewczyny omal nie spadały z ławek, wiodąc za nim spojrzeniem. Nigdy nie uważałam siebie za na tyle piękną czy atrakcyjną dziewczynę, aby przyciągnąć jego spojrzenie. Jak mi później zdradził, moje myślenie było błędne…

Wyobraźcie sobie co czułam, kiedy klika ładnych lat później, ponownie pojawił się na mojej drodze.
Czasy szkolne już dawno były za nami. Każde spełniało się lub nie w jakimś zawodzie.
Dzień wcześniej byłam na zakupach i nabyłam parę fajnych ciuszków, w tym kurteczkę skórkową koloru śliwkowego i botki z wężowej skórki, w odcieniu zbliżonym do tejże kurtki, z modnym wtedy prostokątnym obcasem. Z podlotka z brązowymi warkoczami, zmieniłam się w młodą kobietę o długich do pasa, blond włosach. W dopasowanych czarnych spodniach, nowej kurtce i wysokich obcasach, prezentowałam się całkiem nieźle. Wraz ze zmianą wizerunku i moja pewność siebie wzrosła. Wsiedliśmy do tego samego autobusu, jadącego do centrum miasta. Czułam, że ukradkiem zerka w moją stronę. Czułam rozpierającą mnie satysfakcję. Nie mniej jednak, przepływałam po nim spojrzeniem, udając, że go nie zauważam. Jego obecność odbierałam aż nadto, Każdy mój atom rejestrował to istnienie. Nagle pomyślałam „ teraz albo nigdy”. Zatrzymałam na nim wzrok posyłając najszerszy uśmiech, na jaki było mnie wtedy stać.
I o niebo….czy on się zarumienił????? Tak, facet-marzenie większości moich koleżanek, spłonął rumieńcem pod wpływem mojego spojrzenia. Po chwili odwzajemnił go wraz z uśmiechem. Serducho biło mi jak szalone. Dziwnym trafem wysiadaliśmy na tym samym przystanku. Przypadek? Z perspektywy czasu nie wierzę już w przypadki…
Wyrósł przede mną jak spod ziemi. Zaproponował spotkanie. Jedyne na czym skupiałam uwagę w tym momencie, jakże istotnym, była beżowo- żółtawa plama na jego brodzie. Musztarda, maść cynkowa???- myślałam. Zgodziłam się…Byliśmy umówieni na popołudnie, o ile dobrze pamiętam, jeszcze tego samego dnia. Seria gaf, jaka była naszym dziełem podczas tego spotkania, na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

restaurant-358238_1280
Już w samym lokalu, oboje dokonaliśmy przypadkowych zamówień. Na szczęście, moje postawiono przede mną w jednym, eleganckim kieliszku. Natomiast przed moim towarzyszem stanęła taca z sześcioma kieliszkami. Kamikadze, boski wiatr, nie ma przebacz! 😀
Widząc jego zaskoczony i zmieszany wyraz twarzy wybuchnęłam śmiechem mówiąc:
– Nie martw się, nie potraktuje Cię jak alkoholika, sama nie miałam pojęcia co mi przyniosą.
Śmialiśmy się oboje. Kolejna zabawna sytuacja miała miejsce, na spacerze w parku, na jaki się wybraliśmy, nie wiedząc co począć z resztą czasu. Nie było ważne gdzie, ważne że wieczór trwał. A ponieważ emocje, wybitnie podnosiły temperaturę naszych ciał, rozsądnie było je czym prędzej schłodzić. Idąc obok siebie, próbowaliśmy się czegoś więcej o sobie dowiedzieć.
Próbując zabłysnąć wiedzą, na temat znajomości relacji damsko- męskich, wypaliłam z teorią o powiązaniu dbałości o stan obuwia, z dbałością o potrzeby kochanki w sytuacji intymnej.
To właśnie w tym momencie, gdy kończyłam swoją górnolotną wypowiedź, mój kompan, dyskretnie próbował wyczyścić czubek buta, pocierając nim z tyłu o własną nogawkę na wysokości łydki.
Nie umknęło to mojej uwadze i oboje ponownie wybuchnęliśmy nieco zażenowanym śmiechem. Wracając do domu, byłam święcie przekonana o tym, iż było to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie. Spędziliśmy razem parę następnych lat. Co sprawiło, że staliśmy się niemalże nierozłączni? I dlaczego już nie jesteśmy razem? O tym, następnym razem…

6 thoughts on “Jak zauroczył mnie mężczyzna z cynkową plamą na brodzie i brudnym butem?

  1. Madziu, nic dziwnego, że skradłaś serce takiemu Przystojniakowi. Przecież Ty jesteś z najwyższej urodowej półki 🙂

  2. Po co ja tutaj zajrzałem…..sam się teraz wróciłem i już czekam na całą historię…. Chłopak w glanach przypomina mnie z młodości , z tym że ja zamiast…… No właśnie we wdzięcznościach napiszę o propozycji którą otrzymałem… Pisz Magdaleno pisz będziemy czytali

  3. Bardzo się cieszę, że jednak tu zajrzałeś.Będzie mi bardzo miło jeśli będziesz tutaj stałym bywałem, pozdrawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.