Jak oprócz energii słonecznej zdobyć wiedzę, użyteczną inaczej ???

Kiedy mielibyście ochotę gdzieś się schronić przed światem i ludźmi, to myślę, że Szwecja jest jednym z takich miejsc. Jadąc metrem od stacji do stacji, ten kraj wydaje się jednym wielkim skupiskiem blokowisk i domków. Z perspektywy samochodu lub własnych nóg, sytuacja wygląda zupełnie odmiennie. Tu gdzie obecnie jestem, wystarczy przejść paręnaście metrów za blok i waszym oczom, ukazuje się zupełnie inny świat….Tak samo wyglądała sytuacja, kiedy jadąc autokarem z lotniska do centrum mijałam ogromne połacie pustych terenów, gotowych do zamieszkania.Dokoła przestrzenie pokryte śniegiem, wzgórza porośnięte drzewami, miedzy drzewami od czasu do czasu możecie natknąć się na sarny. I domki…urocze, czerwone…domki ze skrzynkami pocztowymi na zewnątrz.

I właśnie pewnego słonecznego dnia, z siostrą, postanowiłyśmy się wybrać na spacerek. Bez zbędnych przygotowań, spontanicznie, wyszłyśmy zaczerpnąć świeżego powietrza. Słonko świeciło nam prosto w oczy. To było niezwykle przyjemne uczucie…to ciepełko na twarzy. Rozłożyłyśmy ręce na boki i tak stałyśmy przez chwilę. Kasia marząc o wiośnie, a ja o leżaku, który mogłabym rozstawić tu…na śniegu i czerpać z tej słonecznej energii ile tylko się da.

Ogromną pasją mojej Sis jest fotografia. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji się o tym przekonać, iż jest to miłość z wzajemnością, to pod tym tekstem pojawi się link do jej cudownych fotek.
Tak czy owak, ona dzierżyła uwieszony na grubym pasku u szyi aparat fotograficzny, a ja w kieszeni mojej puchatej, granatowej kurtki trzymałam telefon z aparatem. Zazwyczaj, kiedy wybierałyśmy się na spacer, Kasia biegała od krzaka do krzaka, od kamienia do kamienia, aby zrobić jakieś kolejne z tysięcy zdjęć. Zazwyczaj dostawałam szału. Odcinek paruset metrów, potrafiłyśmy przemierzać w nieskończoność. Tym razem jednak było inaczej… Z pewnością ogromny wpływ na to miała moja przemiana. Nawet Sis stwierdziła, że jestem zupełnie innym człowiekiem. Hmmm… mam nadzieje, że to był jednak komplement ? 😛
W każdym razie widząc jak przebiega z miejsca na miejsce, aby wymierzyć obiektyw w kolejny cel, ja postanowiłam wykorzystać swój telefon. Wiedza na temat prawidłowego fotografowania w moim przypadku równa się zeru. Ciągle ucinam ludziom nogi albo czubki głów 😛 Natomiast chęć do beztroskiego biegania od drzewka do drzewka osiągnęła niemal 100%. Dlatego mijając się czasem po drodze, każda z nas oddawała się własnej pasji. Ona tworzyła maleńkie dzieła, a ja biegałam z „uchachaną” gębą od górki do górki, brnąc w śniegu. Brałam głęboki oddech w celu uspokojenia nadszarpniętych nerwów, kiedy po raz kolejny mój telefon zawiesił się w trakcie pstrykania fotki. DSC_0235W efekcie, zebrałam całkiem sporą serię, mniej lub bardziej udanych fotek. Kasia wykorzystała nawet mnie jako modelkę do swoich poczynań, a ja mogłam się wykazać heroizmem wyciągając ją ze śniegu, w którym utkwiła po kolana. Po powrocie, wsunęłyśmy po miseczce przepysznej warzywnej zupki z dodatkiem imbiru i przystąpiłyśmy do poszerzania wiedzy na temat świata i ludzi. I tak mamy za sobą, dosyć ciekawy dokument o odchudzaniu i polepszaniu stanu zdrowia, za pomocą tygodni na sokach owocowo-warzywnych. Dowiedziałyśmy się w jakiej części świata mężczyźni mają najmniejsze penisy i po jaką cholerę zapuszczają wąsy albo mega dziwne, długie brody 😛

1 thought on “Jak oprócz energii słonecznej zdobyć wiedzę, użyteczną inaczej ???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.