Fantomowe cuda.

all-62282_1920
Człek, gdy go dopadnie choroba, jest wstanie zrobić niemalże wszystko, aby się jej pozbyć. Zgadza się? A może się mylę? Jedno jest pewne, czym bardziej upierdliwa dolegliwość, tym większa desperacja w usunięciu jej. WIARA, podstawa każdej religii, ale i każdego procesu zdrowienia. Nastawienie psychiczne i to przekonanie o tym, że choćby nie wiem co, to DAM RADĘ, potrafi zmienić bieg wszelakich zdarzeń. Moim przysłowiowym wrzodem na d…,a konkretnie w nosie były polipy, z którymi się męczyłam parę miesięcy, zanim dotarłam do profesora laryngologii. Trwając w przekonaniu, że to przewlekły stan zapalny zatok, dusiłam się każdej nocy, budząc się i próbując złapać oddech ustami. Wysuszona jama ustna, paskudny posmak w ustach i ten bolesny ucisk w głowie… My kobiety jesteśmy naprawdę twardzielkami, albo masochistkami? Ogarniamy nasze domostwa, dzieci, partnerów, a i z 40 stopniową gorączką, przy zapaleniu płuc, wyprowadzamy psy czy wynosimy śmieci. Tylko w imię czego???

I z tego oto powodu, ale i z obawy przed wzięciem L4 w pracy, bo to i mniejsza kasa, ale i inne nieprzyjemne konsekwencje, chodziłam w takim stanie parę miesięcy…. Gdy się jest z daleka od rodziny, tak naprawdę zdanym na siebie samego, trudniej sobie odpuszczać i pozwalać na chwile słabości. Samej sobie robiłam ciepłą herbatkę, gotowałam zupkę z zakupów, które sama sobie robiłam, walcząc z brakiem tlenu. Byłam ciągle zmęczona, w pracy dawałam z siebie wszystko, co tylko miałam w zasobach energetycznych, by po pracy zapadać w sen. Gdy nadszedł wreszcie ten upragniony, wyczekany, uzbierany co do dnia urlop, miałam nadzieje na odpoczynek i być może zajęcie się w końcu własnym zdrowiem.

Gdy po paru dniach, pojawiłam się w drzwiach rodzinnego domu, moja troskliwa i przejęta moim stanem mama ( choć Jej stan nie był lepszy), zapisała mnie na wizytę do specjalisty…prywatnie, sponsorując ją przy okazji. W przychodni przywitał mnie sędziwy już nieco lekarz i nie chcąc mnie straszyć, wystraszył. Po tym jak ponaciągał moje nozdrza do niemalże granic wytrzymałości, odezwał się w te słowa:

– Nie chcę pani straszyć ( za późno), ale ma pani tak duże polipy w obu otworach nosowych, że nie będe się tu z panią bawił w farmakologię, tylko od razu zalecam operacje….niestety TO będzie odrastać!

Przez chwilę poddałam się temu lękowi i przez moją głowę przemknęło jedno słowo…a w zasadzie dwa „Ku….wa zaje…dwa…biście?!” Po usłyszeniu ceny owej diagnozy, uiściłam opłatę za to grzebanko i straszonko, po czym wyszłam wściekła z gabinetu. Pamiętam jak dzisiaj moje myśli….” Nie dam się gościowi zastraszyć, ludzie z nie takich rzeczy wychodzili!!!”. A po powrocie do domu, na widok maminej twarzy, wypaliłam: ” Mamo, zobaczysz, że będę zdrowa, a mojego nosa nie tknie żaden skalpel!”…i tak też się stało…

Moim niemalże anestezjologiem, ale i personelem medycznym, przygotowującym mnie do zabiegu była Asia JOANNA MOJE DŹWIĘKI i Jej cudowne misy oraz gongi tybetańskie. Dźwięki, jakie z nich wydobywała podczas regularnych masaży sprawiły, że moje ciało rozpoczęło proces regeneracji. Wyciszałam się, relaksowałam, nabierałam nowej energii, której ubytek zaczynał być widoczny w moim popołudniowym funkcjonowaniu. A gdy poczułam, że jestem gotowa na więcej…stało się, poznałam niesamowitą osobę, która czytając jeden z moich wpisów na Facebooku, postanowiła mi pomóc dalej. Ta drobna z postury, lecz mentalnie ogromna Istota, od samego początku wzbudziła we mnie zaufanie. Czułam, że nawet jeśli mi nie pomoże, to z pewnością nie zaszkodzi. Nasze wstępne zapoznanie, rozpoczęło się od przysłowiowego grzebania w nosie. Na szczęście nie był to kontakt bezpośredni, natomiast odczucia w ciele były jak najbardziej realne. I zaczęło się….

14551106_979197495523587_1124309789_o
Umawiałyśmy się na konkretną godzinę, kiedy to zobowiązana byłam do nie wykonywania rzeczy niebezpiecznych, typu prowadzenie samochodu, o spożywaniu alkoholu nie wspomnę. I tak leżąc sobie spokojnie na łóżku, z zamkniętymi oczyma, wsłuchiwałam się w ulubioną muzykę. Nagle, poczułam ciepło i mrowienie, które rozchodziło się po moim ciele od stóp, do głów. Kręciło mi się lekko w głowie gdy otwierałam oczy, zatem nieustannie miałam je zamknięte. Czułam jakby ktoś mi zasysał ogromnego gluta ( wybaczcie, nie znalazłam mniej obrazowego określenia, oddającego to, co wtedy czułam) i szczerze mówiąc rozbawiła mnie ta myśl. Gdy wszystkie odczucia w mym ciele się uspakajały, najczęściej czując ulgę i mogąc swobodniej oddychać, zasypiałam. Raz przegapiłam godzinę owej operacji i zawroty głowy mnie dopadły podczas rozmowy ze znajomą. Powiedziałam Jej wtedy szczerze, że nie najlepiej się czuje, podając powód tego stanu. Dwoma szybkimi susami, znalazłam się w pozycji horyzontalnej na łóżku, po czym zasnęłam.

Jak zapewne się orientujecie, nasze dolegliwości mają wiele wspólnego z emocjami, jakich doświadczamy lub do jakich nie chcemy się świadomie, nawet przed samymi sobą przyznać. W konsekwencji, nasze okłamywanie siebie i odgrywanie ról unikając bycia sobą, kumuluje się w naszych ciałach, manifestując swoją obecność w postaci chorób. Moja przypadłość wymagała kilku masaży dźwiękiem i paru operacji fantomowych. Na szczęście i dzięki mojej wierze w skuteczność tych metod, obecnie jestem zdrowa. Swobodnie oddycham, czuje zapachy i czuję również to, co pozostawiają po sobie w kuwetach moi Podopieczni 😉

Opisałam Wam zaledwie maleńką cześć tego, czego dotyczą i na czym polegają te operacje. Jeśli chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej lub skorzystać z tej metody w drodze do własnego zdrowia, to zapraszam Was na tę stronę Bioenergoterapia-Renata-Kraśnicka, a tym samym, do kontaktu ze sprawczynią mojego CUDU. Pragnę tylko wspomnieć jeszcze o tym, że w tego typu metodach, naprawdę wiele zależy od naszej otwartości i wiary w skuteczność medycyny alternatywnej. Oczywiście nie nawołuję do odstawienia leków i polegania tylko i wyłącznie na tej metodzie. Jednak śmiem twierdzić, że we współpracy z lekarzami, można w ten oto sposób, osiągać zdumiewające efekty, zarówno z bliska, jak i na odległość…

Leave a Comment

Filed under Tu i teraz...

Comments are closed.