DZIEŃ LENIA!

Macie czasem takie dni, kiedy pomimo tego, że wszystko na ziemi i niebie krzyczy do Was, iż czas na działanie, to nie chce wam się ruszyć ani ręką ani nogą?  Ostatnimi czasy, nie zanotowałam takiego dnia, codziennie budząc się w gotowości bojowej do działania. Nie mniej jednak, w myśl zasady „co ma wisieć nie utonie” właśnie tego dnia, nastąpił mój moment przesilenia, delikatnie i jakże filuternie ten dzień nazywając. 

Od samego przebudzenia, mój umysł ustawiony był na wygodnictwo i zupełny brak podejmowania jakichkolwiek wyzwań. Jedynie śniadanie, przyrządzone przez Sis skonsumowałam w kuchni przy stole…no i rzecz jasna zupkę, która zupełnie niedawno wypełniła mój żołądek. Cała reszta…kanapki, owoce, nawet…wstyd się przyznać kilka chipsów, zostały pożarte w łóżeczku. Miałam wspólnika w tych wszystkich działaniach i po raz pierwszy od dawna, każdy Jej pomysł był przeze mnie w pełni akceptowalny i wykonywany niemalże od słowa. Sobota, już od tej chwili, będzie mi się kojarzyła z błogim nieróbstwem, wylegiwaniem się z siostrą w łóżeczku. W trakcie tego leżenia,  zapoznałyśmy się z Pacyfikiem, w ramach oglądania filmów przyrodniczo -podróżniczych. Kontynuowałyśmy również pogłębianie wiedzy o przyrodzie, w serialu o wilkołakach. W skrócie opisując jego treść : goła klata, zabójstwo, goła klata, seks…polecam 😛

australia-224515_1280
w serialu są lepsze, ale ta jest całkiem niezła 😉

W tym całym dniu, wypełnionym kreatywnością w nic nie robieniu, padł nawet niecny pomysł przemeblowania pokoju…Pomysł legł w gruzach, ze względu na wyczerpującą jego istotę.  Dokończyłyśmy zatem kolejny odcinek serialu, po czym siostra wybrała się na siłownię.  Nie wyrobiła bidulka…musiała czymś się zająć 😛

Tak czy owak pozostałam sama na placu boju. Po wyjściu Kasi, przespacerowałam się z wolna po mieszkaniu i skrupulatnie zapoznałam się z jego niedociągnięciami w postaci, tak zwanego nieładu, w stu procentach jak najbardziej artystycznego. Mój wzrok, na dłużej zatrzymał się na kuchni, a konkretnie na zlewie wypełnionym naczyniami. Odczułam niewyobrażalne wręcz zmęczenie. Mus to mus…i już miałam zakasać rękawy, których tak naprawdę nie posiadam zważywszy, że noszę koszulkę na ramiączkach i spodnie dresowe, gdy przypomniały mi się wykłady na temat ciągłego uczenia się nowych rzeczy. Zachęcona dodatkowo pomysłem przyjaciela o opcji udawania, że coś nie istnieje w sytuacjach skrajnego zmęczenia, dałam za wygraną. 

Jeśli chodzi o rozwój osobisty jestem na maksa na tak! Dlaczego i tym razem, miałabym się zwinąć zamiast rozwijać ??? Czas na naukę nowej umiejętności. Człowiek uczy się całe życie, czyż nie? Rozpoczynając naukę, przygotowałam sobie filiżankę pysznej kawusi, zasiadłam przed komputerkiem i biorąc głęboki oddech, rozpoczęłam wchłanianie wiedzy. Niestety miałam nieodparte wrażenie, że naczynia z kuchni do mnie wołają ?!

Aby zagłuszyć to wołanie, postanowiłam niezwłocznie odgrodzić się od uzurpatorów, zamykając drzwi zarówno do kuchni jak i do pokoju. Ufff…chwila ciszy….popijam kawusie rozkoszując się w jej smakiem. Przeglądam spokojnie zasoby internetowe, w poszukiwaniu romantycznej komedii, na jaką w tym momencie przyszła mi ochota. Może znajdę coś o mężczyźnie ratującym z opresji kobietę, przed przygniatającym ją stosem naczyń???? Hmmm…Zadowolę się czymś bardziej przyziemnym, a tym czasem nabiorę kolejnego łyka mojej kawy, kawusi, kawwunieńki, kawusiuniniuniuni 😉 Nawet nie zauważyłam kiedy popełniłam ten tekst…zatem wracam do mojego braku zajęć 😀

received_10206205179146413
Ja oczami Sis…jak sie nudzi 😛

 Miłej soboty, moi Drodzy! 😉 Mam nadzieje, że nie zmęczyłam Was za bardzo tym wpisem? hahah

4 thoughts on “DZIEŃ LENIA!

  1. Ja tez miałam dzisiaj dzień lenia. Tylko, że nie leżałam w łózku.
    Udalo mi się zrobić dwie zaplanowane rzeczy i jestem z tego powodu szczęśliwa, bo sto procent planu wykonałam.
    Pozdrawiam Cię!

  2. To jakiż to dzień lenia skoro plan wykonany w 100% ???? Swoją drogą to gratuluje 😉

  3. Ja też mam dzisiaj dzień lenia, w dresikach, szwędam się po domu albo wyleguję na kanapie z laptopikiem w ręku 😛 Chyba się ostatnio przepracowałam i mój umysł i ciało powiedziały dość 😀 Poza tym nie mogę wymyślić nazwy dla swojej firmy i trafia mnie szlag. Wrrrrrr! Bo powinna mieć część duchową i część materialną, część po polsku i część po obcemu, no i numerologicznie musi to być 8. Nie mam siły…..:-(

  4. Sporo wyznaczników jak na jedną nazwę, ale jeśli potrzebujesz pomocy to daj znać, postaram sie nieco chociaż pomoc 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.