Dogadaj się ze sobą!

Dopóki trwamy w naszych sztucznie stworzonych żywotach, wszystko pozornie jest w porządku. Zakładamy i zdejmujemy maski, inaczej myślimy, mówimy co innego, a czyny są kompletnie czymś odmiennym. I niby życie się toczy… Z dnia na dzień, nasze iluzje urastają do jakiś gigantycznych powieści o kimś, kogo tak naprawdę zupełnie nie znamy. Dopada nas cała plejada emocji, najczęściej negatywnych, które wykorzystując swą moc i nasze ciała, próbują nam pokazać to, co nie działa, to co nie jest prawdą, to co jest niekompatybilne z tym, kim naprawdę jesteśmy?! Nie umiemy być szczerzy z innymi, obawiając się braku akceptacji i oceny. W tworzeniu tych nierealnych opowieści o nas samych, upatrujemy szansę na bycie w cudzych, ale i własnych oczach, kimś lepszym niż jesteśmy wewnątrz. Czy aby na pewno??? Po co nam te historie? Dlaczego zmyślamy siebie? Bynajmniej nie z miłości do siebie i akceptacji tego kim jesteśmy. Co więc zatem nami kieruje? Lęk przed utratą akceptacji? Tak bardzo chcemy przystawać, do przekonań jakie mamy na swój temat i jakie w nas zaszczepili, przez całe nasze życie, inni. Aż do pierwszego muru, do pierwszego upadku, pierwszego dyskomfortu w ciele, do pierwszej choroby. Czasem wypieramy te wszystkiego sygnały. Wtedy życie przygniata nas na tyle dobitnie, że nie jesteśmy wstanie przejść obok tego obojętnie. Dlaczego zatem nie słuchamy naszych własnych ciał? Dlaczego funkcjonujemy w tak ogromnym dysonansie? Dlaczego nie umiemy być szczerzy nawet sami ze sobą? Na te wszystkie pytania, odpowiedzi znajdziecie w sobie. Wystarczy wyłączyć wszelkie zewnętrzne przeszkadzacze, uspokoić umysł, przestać nadawać, a ustawić siebie na odbiór. Czego macie poszukiwać w sobie? Odpowiedzi, które najczęściej pojawiają się w formie myśli, cichutkiego szeptu wewnątrz nas. Nazwijcie to intuicją, duszą, głosem serca, czym tylko chcecie. Nie mniej jednak, to właśnie jest głos naszej wewnętrznej prawdy, nasz wewnętrzny mędrzec, nasz mnich, który zgodnie z tym, kim jesteśmy naprawdę, z tym co czujemy, jak reaguje nasze ciało, odpowie nam na wszystkie pytania. Czasem od razu, a czasami na tę odpowiedź będziemy zmuszeni nieco poczekać. Bywają sytuacje i akurat tych jest wiele, że ktoś zupełnie ci obcy, powie coś, co będzie odpowiedzią na nurtujące cię kwestie, albo wyczytasz je w formie napisu, gdziekolwiek. Kluczem do odnalezienia tych odpowiedzi jest uważność.  O co zatem chodzi z tym dogadywaniem się ze sobą? Bzdura? Nie sądzę! Przypomnij sobie, ile razy w życiu, w rozmowie z kimkolwiek, myślałaś co innego, mówiłaś co innego, a jak przyszło do działania, to nijak się to miało do tego co myślałaś w tym temacie czy powiedziałaś? Pamiętasz co wtedy czułaś? Byłaś zła na siebie? Obrzuciłaś siebie samą negatywnymi określeniami? Bycie autentyczną i szczerą względem siebie samej i działanie zgodnie z tym, co myślimy i mówimy, to podstawa w drodze, do dogadania się ze sobą.

Ostatnio tak często słyszymy „Jesteś WAŻNA”! Cóż to jednak oznacza w praktyce? Bycie najważniejszą? Ważniejszą niż inni, niż ich potrzeby? Długo się nad tym zastanawiałam, czując ogromny dyskomfort w sobie. Od dziecka jesteśmy uczone, że myślenie i dbanie o siebie i swoje potrzeby to przejaw egoizmu. A jeśli jesteśmy dobrze wychowywane, na tak zwane grzeczne dziewczynki z dobrego domu, to sama myśl o tym, że mogłybyśmy zacząć cokolwiek od siebie, budzi w nas ogromne emocje. Najczęściej negatywne. Nikt nie lubi się czuć sam ze sobą źle. Zatem prędziutko wracamy do punktu wyjścia- najpierw ONI, potem JA?! Chwilowy bunt i myśl, że oto właśnie zachowałyśmy się tak, jak oczekują od nas inni. Jesteś dobrą dziewczynką, kobietą, człowiekiem. Wszyscy są zadowoleni i szczęśliwi. Czy aby na pewno??? Pozostaje ktoś potraktowany tak, jak nie potraktowały byśmy nawet wroga. Kim jest ta osoba? TO WŁAŚNIE MY SAME!

Usłyszałam wczoraj, niezwykle dla mnie ważną informację. Bycie dla siebie WAŻNĄ, nie oznacza stawiania swoich potrzeb na piedestale, lecz na równi z potrzebami innych. Powtarzałam to już nie jeden raz, ale tym razem musiałam i ja to usłyszeć, całą sobą. I usłyszałam….nie jestem wstanie dawać, gdy tego czegoś nie mam sama?! Z pustego nie naleję! Moja potrzeba dawania, przerosła moje zasoby?! Zaczęłam zajadać tę pustkę w sobie, nadal dając z siebie innym ile tylko mogłam?! Jak dobrze, że nareszcie to do mnie dociera… Wiem, że gdy rozpocznę proces stawania dla siebie do życia i skupię się na napełnianiu dzbana wewnątrz mnie, rozpocznie się bunt na pokładzie. Czas nareszcie się dogadać ze sobą! Czas bycia w pełni! Czas kompatybilności myśli, słów i działania! Czas nauki kochania samej siebie! Pomimo braków, błędów i niedoskonałości….tak jak nie jeden raz, kochałam innych?! CZAS KOCHANIA SIEBIE ZAWSZE!!!

Konferencja Czas się dogadać polecam!