„Czy odgrzewać kotlety na Wiosnę?”…

W poprzednim tekście, pisałam Wam o tym, czy warto się zakochać na wiosnę?
Co jednak w sytuacji, gdy to miłosne, wiosenne zakochanie, mamy już za sobą? A od ostatnich romantycznych uniesień, również uzbierała się okrągła rocznica? Cóż wtedy? Porzucić owego „nieświeżego” Oblubieńca i zastąpić go jakąś „nowalijką? Kimś kompletnie nam nieznanym, idealnym w naszych wyobrażeniach o miłości i o nim samym?

Mijają lata, a moje wyobrażenia i poglądy na temat związków, ich budowania i utrzymywania, zmieniają się. Nie żałuje tego, że to czego doświadczyłam wtedy, w tej kwestii jest już za mną.
W tamtym czasie, byłam zupełnie innym człowiekiem i kobietą, która nie miała zbyt wielu przykładów, na udane czy trwałe związki. Ich kompilacje, również nie dawały powodów do dumy. Bo nawet jeśli związek był trwały, to kompletnie od wewnątrz wypalony, scalony dziećmi, wspólnym kontem tudzież kredytem mieszkaniowym. Na zewnątrz uśmiechnięci, prowadzący się do kościoła pod pachę lub dla co bardziej wytrwałych, nawet za rękę. Po prostu bajka! Niedościgniony ideał z wieloletnim stażem. Co jednak, gdy tuż za drzwiami wejściowymi rozpoczynał się dreszczowiec, lub co najmniej nudny i przewidywalny serial ? Jakby na to nie spojrzeć, emocje były szkoda, że negatywne.


Zastanawia mnie co smutniejsze, taki scenariusz czy kompletna ignorancja, życie nie z sobą lecz obok siebie? Każdy z własną połową łóżka i rogiem kołdry, lub gdy warunki lokalowe na to pozwalają, z osobnym pokojem. A jeśli tych dwoje, praktycznie obcych sobie ludzi,  na co dzień wychowuje dzieci? Nie zazdroszczę, zwłaszcza dzieciom…

W przeszłości byłam zdania, że kiedy coś nie działa, to trzeba to wymienić i zakończyć obopólne cierpienie. Po co się umartwiać? A utwierdzały mnie w owym poglądzie powiedzenia typu : ” Tego kwiatu jest pół światu” lub „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”

Obecnie, nie wszystko jest dla mnie tak jednoznaczne. Z pewnością na dzień dzisiejszy, nie myślę nawet o tym co by było gdyby? Było i nie ma. Skupiam się na tym, czego doświadczam w tej chwili. Ale zastanówmy się nad tym, co można zrobić, aby przywrócić powiew wiosny w stałych związkach? Jak ponownie zachwycić się swoją partnerką, jak zobaczyć super mężczyznę w swoim mężu?

Przede wszystkim ustalmy, że tego chcemy…OBOJE… I tu zaczynają się pierwsze wyzwania.
Bo nie polecam rozwiązań typu: ” Słuchaj Stary, chciałabym nas zakochać na wiosnę, co Ty na to?”. Odpowiedź może być mało konstruktywna, w ogóle nie wspierająca, o użyciu miłych słów nie wspomnę. I tu przydaje się dyplomacja. Co mam na myśli? Otóż w ostatnich latach, wszystko to, czego dowiedziałam się na temat dokonywania zmian, zostało przetestowane, w sporym stopniu w praktyce. Jakie z tego wnioski? Już nieraz wspominałam w swoich tekstach, ZMIANY NALEŻY ZACZYNAĆ OD SIEBIE…czyli Drogie Panie, Drodzy Panowie, rozpoczynamy od przebudowy własnego wyglądu. Odświeżamy nieco nasz wizerunek, który zapewne od dłuższego czasu był kompletnie przewidywalny.  Zamieniamy wygodne gacie, na dopasowane do Waszych pośladków bokserki opcjonalnie slipy w nowej, modnej ostatnio odsłonie. Czy naprawdę dżinsy muszą Wam zwisać tu i ówdzie?

Kochane Kobiety, może zamienicie od czasu do czasu, bawełnę przemysłową na koronki? Produkują teraz takie mięciutkie i wygodne fasony, nie zatracając przy tym atrakcyjności. Sukienki są takie kobiece. W każdym sklepie odzieżowym jest zatrzęsienie wzorów i kolorów, więc dlaczego nie założyć od czasu do czasu,  zamiast spodni sukienki lub spódnicy? Nowa fryzura, kolor kryjący odrosty, lub siwe pasma, gładka ogolona twarz, albo gustownie przycięty zarost. Czy to aż tak wiele? Nie odbierajcie tego w kategorii ” Nie będę się dla niego/niej stroić”, ” Widziały gały co brały”, „Powinien mnie akceptować taką, jaka jestem”. Może i akceptuje, ale czy pragnie??? Wizyta u fryzjera czy drobne zakupy, to przede wszystkim inwestycja w nas samych. I najpierw MY się czujemy lepiej ze sobą po to, aby i nasz partner, czy partnerka czuli się lepiej z nami. Wystarczy drobna zmiana, która znacznie wpłynie na nasze samopoczucie, a tym samym przywróci blask naszym oczom. Uwierzcie mi, ludzie wokół od razu to zauważą, zauważy to również nasz partner.

Pamiętam inwestycję w seksowną bieliznę, którą od razu następnego dnia, założyłam pod codzienny strój do pracy. Szłam ulicą wyprostowana niczym struna, oczy i usta mi się nieustannie śmiały. Nie musiałam długo czekać na komplementy, zarówno w drodze, jak i w pracy. Najzabawniejsze było to, że osoby komplementujące mnie, zauważały te moją zmianę, lecz nie potrafiły jej zlokalizować. Dlatego najczęściej słyszałam…„zakochałaś się czy co?”, „normalnie młodniejesz”

A ja, miałam na sobie jedynie nowy biustonosz i byłam gotowa na wszelkiego typu innowacje, pertraktacje, o penetracji nie wspomnę 😛

Gdy kwestie zmiany wizerunku mamy już za sobą, przychodzi czas, na kolejny etap regeneracji związku. Przypomnijcie sobie, co Was cieszyło na początku znajomości, gdzie lubiliście chodzić, jak spędzaliście wspólnie czas, co Was bawiło, co kręciło? Wiem, za chwile pewnie padną argumenty, że jesteście za starzy, macie dzieci, psy, koty i bóg wie co jeszcze?! W tym momencie DECYZJA należy do WAS!!! ALBO MACIE W ŻYCIU WYNIKI, ALBO MACIE WYMÓWKI??? Nie jesteśmy sami na tej planecie. Mamy rodziny, dziadków, przyjaciół, znajomych, a nawet wynaleziono instytucje niańki…i to całkiem daaaawno temu. Można wygospodarować jeden wieczór w tygodniu na to, aby spędzić go wspólnie, tak jak oboje tego zechcecie. O ile naprawdę chcecie coś zmienić w Waszym życiu i przerwać ten zaklęty krąg, skończyć ze stagnacją? Jeśli nie, skargi i zażalenia możecie mieć tylko i wyłącznie do siebie. Ewentualnie można w takiej stagnacji dociągnąć do śmierci, bądź poczekać, aż partner sobie poszuka ciekawszego rozwiązania. Niestety, wiele osób nadal korzysta w swoich decyzjach z powiedzeń, jakie Wam przytoczyłam na początku tego tekstu.


Ale nie załamujmy się! Chcemy zmian, to ich sobie dokonamy, krok po kroku! Bez narzekania, wyszukiwania wymówek, odpuszczania! W końcu to Nasze życie i Nasze relacje. Nikt ich nie przeżyje za Nas?!…Zatem, albo TU I TERAZ POSTANOWICIE, ŻE DOKONUJECIE ZMIANY, albo PORZUĆCIE WSZELKĄ NADZIEJĘ NA TO, ŻE TO WSZYSTKO SAMO SIĘ JAKOŚ NAPRAWI?! Trzymam za Was kciuki…a teraz do dzieła!