Czasem i ja nie ogarniam?!

Ten tydzień, jak żaden inny dawno, dał mi się we znaki konkretnie. Jeszcze tylko dzisiejszy dzień w pracy i od jutra będę  się już cieszyć weekendem. Wiele doświadczeń, mogę po raz kolejny, dodać do mojego osobistego bagażu. Są jednak drobne zwycięstwa, przykładowo w aspekcie asertywnościMając w sobie wiele dobroci, życzliwości oraz chęci pomagania innym, dość łatwo można zatracić granice, pomiędzy tym kiedy pomagamy, a kiedy szkodzimy sami sobie. Niestety nadal jestem na etapie, w którym małymi krokami uczę się pomagając, nie szkodzić sobie.  Nie jest to najprostsza lekcja, lecz niezwykle ważna, dla mojego długiego funkcjonowania w zdrowiu fizycznym, ale i psychicznym. Całe nasze życie to pasmo doświadczeń, dzięki którym zdobywamy wiedzę o nas samych, o naszych możliwościach, mocnych stronach i tych słabych. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że wielu z nas nie wynosi z tych lekcji NICZEGO. Powielając ciągle te same błędy, nie są wstanie dostrzec, że nadal tkwią w tym samym punkcie swojego życia, a ono biegnie dalej, a świat jest o dwa kroki do przodu.

Nikt nie każde nikomu, biec na równi z nim samym we własnym życiu, lecz na Boga, więcej wyrozumiałości dla tych, którzy jednak idą do przodu, pomimo wszystko?! Ludzie mając problemy, zwłaszcza kobiety, mają silną potrzebę omawiania ich z innymi ludźmi. Czasem do bólu, rzadko do skutku. Zawsze chętnie wspieram innych, wysłuchuje tego co ich boli, staram się doradzić jeśli mnie o to proszą lub próbuje coś podpowiedzieć gdy czuje, że może powinnam… Są jednak dni, kiedy wykonując tak trudną pracę jak moja, człek w pewnym momencie, już nie jest wstanie udźwignąć kolejnych problemów innych, zwłaszcza kiedy te problemy pojawiają się u nich na ich własne życzenie. Dlatego do kolekcji moich tego tygodniowych doświadczeń, mogę doliczyć funkcję worka treningowego, w który wali się z impetem gdy jest ciężko, gdy trzeba się pozbyć zbędnych emocji, myśli, odczuć. I tak raz, za razem, niezależnie od tego czy jestem wstanie to ogarnąć, czy nie?! Jeśli natomiast uczciwie się przyznaje, że dzisiaj nie dam rady więcej ,bo sama się rozsypię, i potrzebuje czasu na regeneracje, w zamian otrzymuję focha, zdawkowy tekst i milczenie, dające do zrozumienia, co ów delikwent ma mi w tym momencie do powiedzenia i jakie ma poglądy na temat mojej niechęci, do bycia workiem, po raz kolejny w tym tygodniu…

Pomyślcie zatem na spokojnie, czy jest w Waszym życiu ktoś, komu namiętnie się zwierzacie, dzielicie swoimi bolączkami, a czasem wręcz marudzicie, wiecznie w tym samym temacie? A teraz choćby przez chwilę, spróbujcie sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek ta właśnie osoba, przestała odbierać Wasze telefony, nie odpisywała na wiadomości lub w pewnym momencie jasno dała do zrozumienia, że nie ma siły na rozmowę? Jaka była wtedy Wasza reakcja? Udało Wam się przypomnieć co to znaczy empatia, wyrozumiałość, a może szlag Was trafił i ostentacyjnie pokazaliście tej osobie swoje niezadowolenie? W takim razie mam nadzieję, że następnym razem, będziecie jeszcze mieli do kogo zadzwonić, komu się wyżalić, bo człowiek, nawet najbardziej cierpliwy i empatyczny, także ma swoje granice wytrzymałości. A jeśli na dodatek wykonuje trudną pracę na co dzień, bywa przeziębiony, ma własne problemy i rozterki, to najzwyczajniej w świecie NIE OGARNIE KOLEJNEJ MARUDY?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.