Bądź Sobą…Absolutnie!

Być sobą! A co to u licha oznacza? Najczęściej, w ogólnym pojęciu, to trwanie przy starych schematach, przyzwyczajeniach i zachowaniach. W myśl powiedzenia..„JAKIM MNIE PANIE BOŻE STWORZYŁEŚ, TAKIM MNIE MASZ!”Czy oto właśnie chodzi? Czy bycie sobą oznacza kompletny brak zmiany oraz trwanie w takim stanie, w jakim obecnie się znajdujemy? Nie wiem co Wy o tym myślicie, dla mnie jednak, jest to postępowanie według własnych potrzeb, przekonań i chęci. Dlatego jeśli jedną z moich potrzeb, jest potrzeba dokonywania zmian, to idę w to…zmieniam wszystko co czuję, że według mojego osobistego uznania, takiej zmiany wymaga.Dotyczy to zarówno sfery psychicznej, emocjonalnej jak i fizycznej. I nie pomogą tu zachęty innych ludzi, którzy w imię mojego własnego dobra, próbują mnie zmienić. Ta zmiana musi wynikać ze mnie samej. DECYZJA- DZIAŁANIE! Powtarzam to po raz kolejny, będąc tego żywym przykładem…

Na co dzień wydaje nam się, że jesteśmy w pełni sobą. Nic bardziej mylnego. Najczęściej działamy schematycznie, zgodnie z tym, co nam wdrukowano w dzieciństwie oraz korzystamy z „mądrości”, które przekazujemy sobie w formie przysłów i powiedzeń, z pokolenia na pokolenia. Zwykle, nie będąc świadomym tego, co one z nami tak naprawdę robią i jak wiele szkody, sami sobie wyrządzamy. Potem jesteśmy zdziwieni…a po zdziwieniu, utwierdzamy się w przekonaniu o tym, że niestety mieliśmy racje….I właśnie to błędne koło we własnym życiu, dzień po dniu, staram się przerwać. W jaki sposób? Robiąc wszystko co tylko mogę, kompletnie inaczej niż poprzednio. I dlatego tak ogromnie istotne, jest dla mnie bycie sobą. Pełnimy na co dzień tak wiele ról, wcielamy się w nie i trwamy w nich aż do momentu, kiedy zostajemy sami. A życie płynie….

Kiedy odkryłam, że wewnątrz jestem zupełnie inna niż na zewnątrz, w moim obrazie dotyczącym mojej osoby, nastąpił ogromy dysonans. Przestałam siebie lubić, o akceptacji nie wspomnę. Niczym woda napędzająca koło młyńskie, świadomość tego dysonansu sprawiała, że zaczęłam tracić z oczu sens i wolę życia. Teraz, zerkając na napis w moim biurze, umieszczony w zasięgu mego wzroku, czuje że wszystko jest tak, jak powinno i zmierza we właściwą stronę.
Ten napis to : „ŻYCIE JEST DOBRE!”

Wróćmy jednak do kwestii bycia sobą…Kiedy dotarło do mnie, że bycie sobą jest kluczem do mojego własnego szczęścia i do zmian w moim życiu, rozpoczęłam podążanie w tym kierunku. Zyskując te właśnie świadomość, stałam się bardziej uważna. Zatem kiedy łapie się na tym, że moje zachowanie lub reakcja nie jest MOJA, albo tak naprawdę mówię i robię coś, na co kompletnie nie mam ochoty, wtedy ZATRZYMUJE SIĘ! Nawet jeśli jestem w momencie wypowiadania czegoś, co nie jest zgodne z tym co czuje. Przerywam wypowiedź, przepraszam rozmówce i mówię DOKŁADNIE TO, CO CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ. Wiem…ryzykowna sprawa. W ten właśnie sposób, można do siebie zrazić masę ludzi. Nie jest to moim celem, lecz liczę się z taką opcją. Na szczęście zdążyłam się już przekonać, że wartościowi ludzie, właśnie za to mnie cenią i szanują. Czują się ze mną dobrze, swobodnie i bezpiecznie. Sami nie musząc udawać kogoś kim nie są. Czyż to nie fantastyczne??? Reakcją mojego ciała i umysłu, na takie właśnie sytuacje, jest spokój, wynikający poniekąd ze spójności myśli i emocji. Do tego wszystkiego dochodzi asertywność. W tym właśnie stanie, umiejętność ta przychodzi mi znacznie łatwiej. Jeśli nie mam na coś ochoty, po prostu o tym mówię, jasno i wyraźnie, oczywiście tłumacząc najlogiczniej jak tylko potrafię, motywy moich decyzji. Czasem powody bywają błahe…z perspektywy innych. NIE BO NIE MAM OCHOTY – też uważam za wystarczający i akceptowalny powód do tego, aby czegoś nie robić.

A co z obowiązkami, zapewne zapytacie? Hmmm….i tu właśnie mamy do czynienia z wyjątkami, potwierdzającymi powyższą regułę. Obowiązki wykonuję, z przyjemnością,mając na uwadze pozostałą część innych „powinności”. Tak czy inaczej, odczuwam ogromną równowagę w sobie, co z kolei mnie uspokaja i uszczęśliwia. Wychodzę z założenia, że mając jedno życie i tylko jedną szansę na to, aby je przeżyć dobrze, szkoda każdej chwili na tworzenie ról, na dreptanie w miejscu i na dodatek w cudzych kapciach!

Usłyszałam ostatnio opinie, że lekko podchodzę do życia…być może zbyt lekko…że moje poglądy są nieco oderwane od rzeczywistości. Było mi przykro…bo zostałam oceniona na podstawie tylko i wyłącznie tego, o czym obecnie mówię. Doświadczyłam czegoś, co wielu z nas, czasem nieświadomie robi przy każdej okazji. Oceniamy innych na podstawie wycinka z ich życia, nie znając zupełnie ich historii. Moja jest trudna, przybrana traumatycznymi doświadczeniami, przykrymi sytuacjami, słowami, zdarzeniami. Wbrew wszystkiemu to właśnie one mnie ukształtowały, a ich przesyt w zeszłym roku, spowodował pierwszą z szeregu ZMIAN w moim życiu. Wszystko TO sprawiło, że silniej niż wcześniej, poczułam potrzebę bycia SOBĄ. Co to jednak dla mnie oznaczało? Po pierwsze zmierzenie się z samą sobą, przyznanie się do wielu rzeczy, przed którymi gdzieś się ukrywałam, zakładając maski. W konsekwencji wokół mnie nastąpiło niemalże trzęsienie ziemi. Wiele spraw przybrało inny obrót, wielu ludzi wyparowało niczym kamfora, nie dając znaku życia. Długo to w sobie wałkowałam, mierzyłam się z własnymi emocjami, ze starymi reakcjami, zamieniając je na nowe. To długi i czasem bolesny proces, ale wart każdej kropli potu i każdej łzy. A wszystko to po to, aby czuć wewnętrzny spokój, tę SPÓJNOŚĆ, o której wyżej Wam pisałam, a w konsekwencji NARESZCIE BYĆ SOBĄ!

Jest jeszcze wiele spraw w moim życiu, które nie do końca zostały pozamykane. Czy przestałam o tym myśleć?
Czy zupełnie mam je gdzieś? NIE, NIE, NIE i jeszcze raz NIE! Po prostu odłożyłam je na boczną półeczkę i czekam na odpowiednią chwilę i okoliczności „przyrody”, które pozwolą mi się tym zająć. Nie skupiam się nad sprawami, z którymi obecnie nie mogę nic począć, ze względu na sytuacje, w jakiej się znajduję. Mam je jednak na liście priorytetów i robię wszystko, aby móc je pewnego dnia wykreślić z listy spraw do ogarnięcia…A tymczasem cieszę się każdą chwilą i jestem wdzięczna za wszystko, co mnie każdego dnia spotyka…czego i Wam życzę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.