50 twarzy Magdaleny???

Z racji tego, że dzisiaj mamy trzynastego, postanowiłam opowiedzieć Wam, jak do pewnego momentu ten dzień, w takiej właśnie konstelacji z piątkiem, stanowił dla mnie nie lada wyzwanie. Większość moich przypadków, wypadków i pokiereszowań, miała właśnie miejsce w owym dniu lub dzień przed owym dniem. I właśnie z tego powodu, ta data wdrukowała się w mojej podświadomości jako źródło wszelkiego zła. Kumulowałam w sobie wszystkie przesady związane z tą data. Zmieniałam trasę kiedy przez drogę przebiegał mi czarny kot, z ogromnym lękiem wychodziłam z mieszkania oglądając się wokół, jakby co najmniej w każdym rogu czaiło się niebezpieczeństwo. Najszczęśliwsza na świecie byłam wtedy, kiedy tego dnia nie musiałam nigdzie wychodzić. Ewentualnie wymyślałam sobie wymówkę, powód dla którego nie mogłam tego dnia opuszczać mieszkania. Mijało mnie tym samym wiele ciekawych wydarzeń, spotkań ze znajomymi. Ale jak tu się nie bać, skoro w jednym roku zostajesz potracony na przejściu dla pieszych przez pijanego kierowce, który jeszcze przed chwilą stał spokojnie przed nimi?!

Kolejnego roku, kiedy wypadła trzynastka, tak efektownie zjechałam ze zjeżdżalni, że moja brew przestała być jednością. Zabawne czasem zadawano mi w tej kwestii pytania, zazwyczaj z góry zakładano, że samodzielnie wygoliłam sobie pionowy paseczek , dzieląc brew na dwie części. Pomijając inne tego typu wydarzenia, w mojej psychice pozostał trwały ślad, który uniemożliwiał mi normalną egzystencje w te dni, bez poczucia lęku w sobie. Oczywiście, im starsza byłam tym moje zachowanie musiało ulec transformacji. Nieobecność w szkole można było jeszcze jakoś wyjaśnić, ale nie pojawienie się w pracy z powodu trzynastego w piątek to już lekka przesada….

Jeszcze w szkole średniej, postanowiłam coś z tą wstydliwą fobią zrobić. Pierwsze przełamanie strachu związanego z tym dniem, nastąpiło podczas jakiegoś większego egzaminu w szkole, którego wyniki zostały ogłoszone nie inaczej jak trzynastego w piątek. Otrzymałam bardzo dobry! Od samego rana „sprzedawałam pierniki”, ręce miałam lodowate, nerwowo potrząsałam nogą. I nagle zaskoczenie….to był ten przełom, to coś…co spowodowało zmianę mojego postrzegania.

Od tego momentu przed każdym już trzynastym, niezależnie jakiego dnia wypadał, z radością oczekiwałam tego co się wydarzy. Pamiętam, że jeszcze jedno wydarzenie na moment przywróciło we mnie te obawę. Pierwszy samochód. Dwa lata po zdaniu egzaminu na prawo jazdy, przed moim blokiem pojawiło się moje własne autko. Mandarynka mechaniczna, marki seicento. Oczywiście…kurs też się nie obył bez przygód i wypadku z udziałem i winą pijanego kierowcy. Po załatwieniu wszelakich formalności związanych z rejestracją pojazdu, przyszedł czas na udanie się nim do pracy. Dwa tygodnie z rzędu, w drodze tam i z powrotem, prowadząc mandarynkę śpiewałam na głos „ Baranku boży, który gładzisz grzechy świata”. Nie miałam pojęcia kto wtedy był naszym proboszczem, ani nie pamiętałam jak wygląda kościół wewnątrz. W myśl zasady „ Jak trwoga to do Boga” zdzierałam gardło w celach prewencyjnych. Jak i szczęśliwie wyruszyłam, tak i szczęśliwie docierałam na miejsce. W pewnym momencie, zastąpiłam własny głos i oklepaną już przeze mnie śpiewkę na radyjko samochodowe 😉

Nikt z moich znajomych chyba nie miał pojęcia, z czym się zmagałam prowadząc moje autko. Bo niby w jaki sposób, skoro wysiadałam z niego z tak szerokim uśmiechem, na jaki tylko było mnie stać ? Podsumowując mój dzisiejszy wywód „ strach ma wielkie oczy”. Dlatego w dniu dzisiejszym, mam zamiar być jeszcze bardziej szczęśliwa niż kiedykolwiek. No bo jak tu nie być szczęśliwą, skoro schudłam już parę kilogramów, wszystko co dołujące i depresjogenne już za mną. Za to w perspektywie, czeka mnie randka z siostrą, a żeby było jeszcze bardziej wyrafinowanie, dziś wieczorem Pan Grey nas przyjmie… Odbierzemy po klapsie i na drinka! Żyć nie umierać….czyż nie???

2 thoughts on “50 twarzy Magdaleny???

  1. Nigdy nie miałam strachu przed piątkiem trzynastego. A teraz, właśnie w ten dzień wszyscy mi wmawiali:
    ,,Dzisiaj piątek trzynastego! To straszne” albo ,,Uważaj, bo dzisiaj piątek trzynastego!” i ,, W tym roku są aż dwa piątki trzynastego”. Nie wiem dlaczego zaczęłam się tego dnia obawiać. Mój strach mnie przezwyciężył. W ten dzień stały się gdzieś od dwóch do czterech złych rzeczy. Mam nadzieję, że już nigdy nikt ani nic mnie nie przestraszy tym ,,strasznym” dniem 😉
    Trzymam kciuki za to abyś nigdy już nie bała się tego dnia :-*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.